|
No dobra, wywołany do tablicy daję głos (choć przyznać muszę, że od dłuższego czasu nuży mnie dyskutowanie o tym, że czarne jest czarne, a białe jest białe...).
Truso jako stanowisko archeologiczne jest miejscem dosyć specyficznym, które ze względu na różnego rodzaju zachodzące procesy podepozycyjne, takie jak m. in. spływy geologiczne, kompresja torfu, prace role (nie tylko głęboka orka, ale i liczne melioracje podmokłego terenu) stawia przed badającym je archeologiem bardzo duże wyzwania. Są to wyzwania, z którymi powszechna i standartowa metodyka wykopaliskowa nie do końca sobie radzi (za co w żaden sposób nie można winić prowadzącego badania, tylko ogólne standardy, niedofinansowanie, itp.). W dużym skrócie – ok. 20 hektarowe Truso położone jest na mieszaninie torfu, piasku i glinianych spływów z Wysoczyzny. Intensywna działalność rolnicza wraz melioracją, prowadzona na tych łąkach od ok. połowy XIX wieku, spowodowała, że te słynne warstwy kulturowe uległy daleko posuniętej kompresji, dzięki czemu głęboka orka bardzo zniszczyła całą osadę. Odkrywane obecnie warstwy i obiekty maja zazwyczaj miąższość 10-15 cm. Natomiast warstwa orna ma w Truso, w zależności od miejsca od 30 do 50 cm głębokości. Warto też dodać, że prace rolne na osadzie są prowadzone cały czas, tyle, że rolnicy uprawiający te pola orzą ją płytko. W tym wszystkim, tj. w warstwie ornej, zalegają setki tysięcy (sic!) przedmiotów zabytkowych wykonanych z wszelkiego rodzaju surowców.
Prowadzący od początku lat 80. XX w. badania w Truso archeolog szybko zorientował się w tej sytuacji i niemal od samego początku podejmuje różnego rodzaju próby takiego prowadzenia badań, żeby całą tę skomplikowaną sytuację ogarnąć w trakcie wykopalisk. Planigrafia wszelkiego rodzaju znalezisk w wykopie, przesiewanie całej ziemi z wykopu i kilka innych słusznych pomysłów spowodowała, że z Truso jest taka a nie inna liczba ruchomych zabytków (setki tysięcy), z drugiej strony powoduje, że mimo ciągle postępującej degradacji stanowiska, przez 1 sezon (2-3 m-ce) udaje się przekopać zazwyczaj 1 ar...
Równocześnie, niemal od momentu odkrycia osady – tj. 1981, jest ona permanentnie i systematycznie plądrowana przez: złodziei/rabusiów/debili/okoliczną ludność/nieświadomych swych czynów fascynatów/poszukiwaczy skarbów/detektorystów/koziołka matołka (niepotrzebne skreślić). Wielu z nich jest z resztą regularnymi gośćmi na tym forum.
Wykrywacz metali, jako narzędzie pracy archeologa, pojawiał się w Truso od czasu do czasu, ale o ile dobrze pamiętam, to dopiero od 2000 r., jest on na stałe na wyposażeniu ekspedycji. Ale oczywiście nie oznacza to, że w ekipie był ktoś kto NAPRAWDĘ potrafił go obsługiwać. Sam, od czasu do czasu próbowałem pełnić taką rolę, ale do bycia „profesjonalnym operatorem” wykrywacza jeszcze dużo mi brakuje.
Istotnym otrzeźwieniem, jeśli chodzi o skuteczność przesiewania, szlamowania, itp. była ludzka pomyłka... Otóż w rzeczonym 2000 r. rąbnęliśmy się przy wytyczaniu wykopu i na powierzchni 0,5 ara wkopaliśmy się w stary wykop z lat 80. Używając swojego 5900 odnalazłem niemal taką samą ilość metali w starym wykopie, jak w części wcześniej nieprzebadanej. Jak to możliwe, że mimo siania, tyle ich tam zostało? Odpowiedź daje geologia – otóż, jak wspomniałem wyżej, Truso położone jest w dużej części na torfach. Oklejone na sztywno przedmioty, takie jak odważniki, grudki brązu, inne drobne metale wizualnie niczym sie nie różnią od małych kamyków czy twardych grudek gliny (spływy z wysoczyzny). W innym roku zrobiłem mały test. Ziemię „z sygnałami” z wykopu dałem do przesiania. Na sicie została jedna moneta – pod sitem kilka odważników i drobnych fragmentów dirhemów.
A „fanty”, te mniejsze i te większe, cały czas leciały... a to do szuflad kolekcjonerów, a to na Allegro, a to na ebay’a.
W związku z taką sytuacją prowadzący badania podjął „jedyną słuszną decyzję” – do regularnego harmonogramu prac badawczych na osadzie wprowadził cowiosenne i cojesienne badania powierzchniowe z użyciem wykrywaczy metali. O efektach pisać nie będę, ale 2 słowa o metodzie – wszystko, co jest wykopywane w trakcie tych badań pochodzi z warstwy ornej i to najczęściej z głębokości nie przekraczającej 10 cm (a to dlatego, że większość dużych przedmiotów już została wyrabowana przez ostatnie 20 lat i została niemal sama drobnica – tym nie mniej bardzo interesująca). Wszystko, co zostało wykopane ma 3-wymiarowe namiary w siatce państwowej.
I żeby nie było, że jest to selektywne wybieranie tylko metalowych przedmiotów – człowiek chodzący z wykrywaczem patrzy na ziemię X razy dokładniej niż nawet doświadczony archeolog na powierzchniówkach. Efektem tego jest odnalezienie „z oczka” całej masy zabytków szklanych, bursztynowych, kościanych, itp.
Efektem tej ciężkiej pracy (Panowie co byli – szacun!!! :1 :1 ) jest nie tylko pozyskanie iluś tam fajnych gadżetów, ale również rozpoznanie różnych stref osady. Dzięki tej planigrafii widać, gdzie co się działo. Tu jest więcej monet, tam więcej ozdób, gdzieś gdzie powinna być tylko woda, wychodzi platforma portowa, itp., itp.
Podsumowując, sądzę, że podjęto najlepszy z MOŻLIWYCH sposobów, aby zachować i zabezpieczyć nasze wspólne dziedzictwo archeologiczne z Truso.
Sądzę też, że tego typu działania są konieczne na wielu innych stanowiskach (takich grabionych od 20 lat jest w PL o wiele więcej). Inaczej do końca będziemy Czechom zazdrościć Mikulcic, Szwedom Birki, itp, itp. A tego typu miejsca, z tej klasy wytworami są (jeszcze) w Polsce. Trzeba tylko umiejętnie i z rozwagą zająć się ich ratowaniem i zabezpieczaniem. Inaczej będziemy je oglądali na aukcjach internetowych albo w ogóle.
P.S. A co do jaskini – jeśli szanowni PS sądzicie, że w jaskiniach żyli tylko neandertalczycy, to się sromotnie mylicie. Wiele z jaskiń J.K-CZ było użytkowanych aż do średniowiecza, a i wojny nowożytne odcisnęły na nich swoje piętno (Ci co znają lepiej Jurę wiedzą). Dlatego uznaję za bardzo prawdopodobne, że „koziołek matołek” szukając VIS-a, kapiszonowca czy monet, po prostu wulgaryzm rzadkiego na naszych ziemiach neandertalczyka zupełnie przypadkiem. Ot tak, od niechcenia...
P.S.1. Wybaczcie, ale to będzie (mam nadzieję;-) mój jedyny głos w tej dyskusji, bowiem akurat dzięki współpracy z niektórymi z was zarobiony jestem po pachy (wykopać to nie wszystko).
Jeśli o jakimś istotnym wątku zapomniałem, to sorry.
Pzdr,
IJ
|