Macie temat do dyskusji, bo jest o czym.
Artykuł zamieszczony na
onecie.
Cytuj:
Piaseczno: Granat w hipermarkecie
"Życie Warszawy": Pracownik firmy sprzątającej hipermarket w Piasecznie znalazł w betonowej donicy granat obronny F-1. Gdyby doszło do eksplozji, skutki byłyby tragiczne.
"To bardzo niebezpieczny granat obronny o dużym polu rażenia" - mówi policyjny pirotechnik.
Granat znalazł we wtorek około godz. 16:00 Wiesław Zawodnik.
"To był przypadek. Kazali nam posprzątać kwietniki. No i znalazłem. Przestraszyłem się i powiadomiłem ochronę" - opowiada "Życiu Warszawy".
"Można mówić o wielkim szczęściu, że granatu nie znalazło jakieś dziecko, ale pracownik sieci sklepów. Po eksplozji granat F-1 wyrzuca około 1000 odłamków. Ktoś, kto znajduje się w promieniu 200 metrów i ujdzie z życiem, może mówić o dużym szczęściu" - komentuje podpułkownik Leszek Drewniak, były zastępca dowódcy jednostki specjalnej GROM.
Nie wiadomo skąd granat znalazł się w donicy na parkingu i ile czasu tam leżał. Policja przegląda taśmy z kamer monitorujących parking. Z informacji przekazanych "Życiu Warszawy" przez policję i przedstawicieli hipermarketu wynika, że nikt wcześniej nie szantażował dyrekcji sklepu. Policjanci nie wykluczają, że ktoś w ten sposób chciał pozbyć się granatu. Pracownicy i klienci hipermarketu są przerażeni.
"Człowiek nigdzie nie może czuć się dziś bezpiecznie" - mówi Witold Kulesza, mieszkaniec Piaseczna.
"Dlaczego nie ewakuowano sklepu?" - pyta Katarzyna Tulo, pracownica kiosku.