Ciut większy artykuł...
Szukają zaginionych dzwonów
Relacja z Akcji......
W poszukiwaniu zagnionych dzwonów
Cytuj:
2009-10-04 10:06
W poszukiwaniu zagnionych dzwonów
Takiego zamieszania w Januszewicach nie było chyba od bardzo wielu lat. Uwielbiam atmosferę poszukiwań. Po całej okolicy kręciło się kilkudziesięciu eksploratorów ze sprzętem, a grupki mieszkańców wsi przez całą sobotę migrowały z jednego miejsca poszukiwań w drugie. Najstarsi ludzie chętnie wspominali i pokazywali miejsce, w którym mogły przed prawie dwoma wiekami zaginąć dzwony z Januszewickiego kościoła. Oj, działo się wczoraj naprawdę wiele.
Szesnastowieczne dzwony kościelne z parafii w Januszewicach miały zostać przewiezione do Kluczewska. Ich historię znajdziecie w poprzednim „odcinku”. Zapakowano je na wóz i zaczęły brodem jechać przez niewielką rzeczkę Czarna. W pewnym momencie wóz zapadł się niemal pod wodę i dzwony przepadły na zawsze.
Jak to możliwe? Rzeka nie jest głęboka, tam, gdzie schodzili wczoraj nurkowie, woda miała głębokość czterech metrów. Są podobno w niej odcinki sięgające siedmiu metrów, ale wóz miał przejechać przez najbardziej płytkie miejsce. Tymczasem ludzie opowiadali, że dzwony zapadły się tak gwałtownie, jakby wciągnął je w odchłań sam diabeł. Piotrek Majczak z Polskiego Towarzystwa Badań Historycznych w Będzinie oraz Rafał Osiecki z Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej w Londynie postanowili, że czas w końcu zbadać tę historię i, przede wszystkim, odzyskać dzwony. Dlatego do pobliskiej Włoszoczowej zjechali wczoraj w pełnym rynsztunku poszukiwacze z całej Polski (i nie tylko), w tym wielu moich przyjaciół. A jak są poszukiwania, przyjaciele, piękna okolica to wiadomo, wrażeń nie brakuje. A jeszcze jeśli takie akcje wspierają miejscowe władze i na poszukiwania znalazło się trochę pieniędzy, to naprawdę sytuacja robi się, jak się tu wyrazić, „dobra”.
Ponieważ w ”normalnych” relacjach prasowych czy telewizyjnych, takich darczyńców się raczej nie wymienia, wezmę na siebie ten niewielki obowiązek. Poszukiwania januszewickich dzwonów wsparli: Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, Starostwo Powiatowe we Włoszczowie, Urząd Gminy Kluczewsko, Pałac Wielopolskich w Chroborzu, Czesław Siekierski – poseł do parlamentu Europejskiego, a wszystkich pobłogosławił ksiądz Piotr Zagała, proboszcz parafii Januszewice. Ufff.... to dopiero lista. Żeby tak na moim Dolnym Śląsku się dało...
Swoją drogą, widok ubranych w mundury różnych wojsk poszukiwaczy, stojących przed ołtarzem z wykrywaczami w dłoniach, trochę mi przypominał sceny z filmów, na których partyzanci przed akcją wstępowali jeszcze do świątyni. Naprawdę niezły widok... A w pierwszym rzędzie stał sterowany ręcznie helikopter, z którego ekipa firmy Proton-Archeo fotografowała i filmowała całą akcję. Helikopter zresztą wzbudzał szczególną sensację wśród miejscowych dzieci.
Sytuacja jest taka: ekipy pracowały wczoraj w trzech miejscach. Pierwsze, tzw. koło kapliczki, to łąka przez którą niegdyś płynęła Czarna. 83-letnia mieszkanka Januszewic opowiadała, że jej mama, która znała tę historię od swojej mamy, opowiadała, że właśnie to miejsce należy omijać, bo mieszka tu diabeł. On właśnie porwał pod ziemię dzwony. W miejscu tym pracował również radiesteta z Poznania, który wytypował dla poszukiwaczy jedno z miejsc. Po całym dniu pracy łąka okazała się jednak „czysta”, choć Rafał Kruk z portalu poszukiwania.pl znalazł tu wykrywaczem medalik szkaplerzny. Wyglądał na złoty, choć taki nie był. Rafał jest skromny i pewnie wolałby, żebym nie wspominała, że obok trafił również na nawet spory kawałek puszki z napisem „Pasta na... – dalej urwane. No cóż, skarby nie jedno mają imię :)
W dwóch pozostałych miejscach pracowali nurkowie: Bogdan, Janusz i Robert. Są zresztą na zdjęciach, które za chwilę powinny się pojawić. Miejsca na rzece i w jej starorzeczu wskazali inny starsi mieszkańcy okolicy. I rzeczywiście, w dwóch miejscach pojawił się silny sygnał. Dziś przyjadą koparki i będę te sygnały weryfikować. Za kilka godzin dam znać.
I takie małe post scriptum: mam małą niespodziankę. Z okazji akcji poszukiwań dzwonów powstała okolicznościowa koszulka. Jest czarna, są na niej wyszczególnieni organizatorzy, noszący ją będzie miał na piersiach widoczny dzwon, oczywiście januszewicki. Rozmiar XL. Piotrek Majczak, szef całej akcji przekazał ją w prezencie. Wystarczy do mnie napisać na maila i króciutko uzasadnić, dlaczego chcecie mieć taką właśnie koszulkę. A my tu szybciutko, nieobiektywnie i emocjonalnie, przyznamy skarbowego T– shirta.
Trochę fotek i nowy ślad...
Znalazł się fragment dzwonu, ale.....