Najgorszym wariantem tej sprawy, byłoby niewykrycie sprawców. A jeżeli była to zorganizowana akcja, napis jest na pewno dobrze ukryty.
Zastanawiam się jeszcze, czy ktoś nie wpadł na pomysł z głupim szantażem...
-----------------------------------------------------------------------------------------
Czuję się jeszcze w obowiązku skomentować mądrości, które pod moim adresem wysmarował Lipek.
Kiedyś, przy dyskusji na temat Wołynia, odpuściłem, chociaż jeden idiota postawił mi podobne zarzuty. Tym razem odpowiem.
Lipek napisał(a):
Ludzie, to nie jest wątek o tym, jacy są Żydzi, ale o kradzieży symbolu Auschwitz. I o tym, jaki to doskonały pretekst, żeby znów zrobić z nas antysemitów i pomagierów Hitlera. Jak widać po niektórych wypowiedziach, plan wzorowo wykonany :za
Znowu ten PLAN. To się już kwalifikuje do leczenia...
Lipek, po pierwsze to co napisałem nie było skierowane do Ciebie. Ale, uderz w stół...
Po drugie od lat zajmuję się Holokaustem i na Miłość Boską daruj sobie te nauki ze szkolnej czytanki, albo co gorsze z Wikipedii.
Po trzecie właściwie stwierdziłem to co Ty, z tym że nieokraszone cytatami z nauk Prezesa, o nienawiści do Polaków, itp.
Po czwarte:
Lipek napisał(a):
Soplowi zapewne chodziło o to, że żaden Żyd nie przeszedł bezpośrednio pod bramą z napisem "Arbeit mach frei". Żydzi kierowani byli od razu do obozu Auschwitz II.
To jest chyba jednoznaczne?
Lipek napisał(a):
Po pierwsze nikt nie zaprzecza, że w pierwszym transporcie nie było Żydów.
W poprzednim poście wyraziłem się wystarczająco jasno. Ale nie chce mi się powtarzać...
Nikt nie zaprzecza, że w Polsce byli ludzie odważni i uczciwi. Znacznie więcej obrzydliwych, a właściwie zbrodniczych zachowań możemy znaleźć na Ukrainie, na Litwie, w Estonii, na Białorusi (Richard Rhodes "Mistrzowie śmierci" BARDZO POLECAM!)
Bunty w Sobiborze i Treblince... żeby sięgnąć po skrajne przykłady. Ludzie, którzy uciekli z tych obozów byli ścigani przez Niemców z obłędną zaciekłością. W końcu wiedzieli coś, o czym nikt nigdy nie miał się dowiedzieć.
Wszyscy byliby martwi, gdyby nie pomoc Polaków. Ta sprawa pojawia się w każdych wspomnieniach (np. Samuel Willenberg „Bunt w Treblince", Philip Bialowitz "Bunt w Sobiborze").
A najbliższy mi przykład, to ś.p. sąsiad, który przechował w piwnicy dwójkę Żydów. Po wojnie nie chwalił się, nie próbował tego wykorzystać, chociaż bardzo potrzebował wówczas pomocy.
Po prostu, uważał,, że bycie Chrześcijaninem jest ważniejsze od bycia Niemcem. Bo był Niemcem, członkiem NSDAP.
Przyzwoitość, lub jej brak, nie jest przypisana do narodowości.
I trzeba się do tego przyznać. Do jednego i drugiego.
Wspieranie się artykulikiem (bo teksty, które ukazują się w "Newsweeku" trudno nazwać artykułami), jako argumentem przeciwko "antysemityzmowi" Polaków, ośmiesza temat.
Może lepiej sięgnąć po "W stronę ciemności" pani Gitty Sereny. Bardzo neutralna światopoglądowo lektura, bo autorka jest Brytyjką, a bohater książki (książka jest wywiadem-rzeką) Austriakiem.
Sprawa zachowania "zwyczajnych Polaków" wobec Holokaustu wychodzi tam jakby przy okazji. I trudno się doszukać słynnego "PLANU". Chociaż jestem pewien Lipek, że Tobie się uda.