Zapraszam serdecznie wszystkich ludzi ceniących sobie mocne wrażenia,dobry alkohol i super żarcie na świetną zabawę -
-coroczną biesiadę ,,PRZEŁAMANIE LINII ODRY,,
BRZEG 23-24.01. 2010 MIĘDZYNARODOWA IMPREZA PLENEROWA.
Będzie przygotowanych wiele atrakcji – z przyczyn formalnych mogę o nich pisać tylko na priv…..
Wszyscy ci,którzy uczestniczyli w poprzednich biesiadach u ,,Brzegersów,, dobrze wiedzą czym to pachnie :zdr :mg: :pub :polbie :gun:
Sytuacja będzie wyjątkowa,gdyż przypada wyjątkowa,okrągła 65 rocznica tego wydarzenia na opolszczyźnie.
Oto adresy do fotek z poprzedniej biesiady
http://picasaweb.google.pl/grmar1978/In ... RNYm8m2jA# http://picasaweb.google.pl/odzysk77/Ogn ... IyS2rP-og# http://www.ioh.pl/forum/viewtopic.php?t ... sc&start=0 viewtopic.php?t=61530
Po wszelkie szczegóły i zapytania dawajcie na priv.
I TROCHĘ HISTORII :
Mało kto wie. Niepozorna wieś Mikolin nad Odrą. 40 tysięcy poległych w jedną jedyna noc 23 stycznia 1945 roku podczas przeprawy przez Odrę.
Bitwa wspominana we wszystkich przewodnikach po Śląsku Opolskim.
"Bladym świtem 23 stycznie 1945 generał major Skryganow wstał lewa noga z frontowej pryczy, przetarł oczy, łyknął spirytusu, a potem spojrzał na siwe fale Odry i jednym skinieniem dłoni rzucił w nie swoja dywizje. „”Urrraaa” – ryknęła dywizja i z imieniem Stalina na ustach runęła w bój, a był on straszny. Lodzie wypełnione czerwonoarmistami tonęły w rzece, a niemieckie cekaemy układały ma jej brzegu wal trupów. Minęła godzina i Odra pod Mikolinem zmieniła kolor na czerwony.
A tymczasem krasnoarmiści forsują Odrę i giną. Trupów jest tyle, ze lodzie nie maja juz gdzie płynąc. Żołnierzy przerażonych rozmiarem strat zachęca się do boju alkoholem. Wiec taki żołnierz wychyla duszkiem kubek wódki, obciera usta rękawem szynela, repetuje pepesze i idzie w ogień. A śmierć kroczy tuz za nim.
Bo karabiny pracują bez wytchnienia. Opętany generał Skryganow zmarnował juz dziesiątki tysięcy ludzi, ale ciągle mu mało. Gdy umilknie jazgot ckm-mg, a wieść o mikolińskiej apokalipsie dotrze da mądrych uszu towarzysza Stalina, ten gorzko zapłacze, a pod adresem dowódcy przeprawy wyśle dwa słowa. Natychmiast rozstrzelać."
"Wydany dwadzieścia dwa lata później przewodnik po Opolszczyźnie podlicza ofiary mikolińskiej Apokalipsy na 40.000 zabitych. Przy hekatombie tutejszych poległych bledną pola Normandii, Luk Kurski i Monte Cassino, a zagrody niewielkiej ślaskiej wioski zasłaniają jedną z najkrwawszych bitew II wojny światowej.