|
Hejka poszukiwacze :D Nie pamiętam kiedy ostatnio tu byłem, a pewnie z rok bedzie...dużo wody w Wiśle upłynęło, wielu nowych doszło do Naszego wspaniałego forum, wiele się zmieniło (ale szata ta sama :D ) tak sobie looknąłem na tematy i stwierdzam (nie bez uśmiechu zadowolenia) , ze nam się środowisko bardzo rozrosło :-) I tak sobie kurde nadal zadaję pytanie: Kiedy Nasz Wspaniały Rząd (w skrócie NWR) podejmie jakiekolwiek kroki w kierunku zalegalizowania Naszego (bądź co bądź) nielegalnego procederu? Miło by było przynależeć do Ogólno polskiego Stowarzyszenia Odkrywców (w skrócie OSO :D )...Może powinniśmy zorganizować jakąś pikietę (z czołgami i innym odrestaurowanym sprzętem w tle :D) na ulicach Naszej przeprięknej stolicy? Na przykład Swiatowy Dzień Odkrywcy, ukazujący Narodowi jak bardzo potrzebni jesteśmy My z Naszą wszechstronną wiedzą, niekiedy zresztą, bogatszą od wielu historyków, muzealników i konserwatorów. Na zakończenie tej wspaniałej tyrady chciałbym pochwalić się moim znaleziskiem. Otóż w te wakacje udałem się na przepiękne tereny Pienin (okolice Zamościa raczej, ale co tam :D ) wraz ze znajomymi i udało nam się trafić w dwa wspaniałe miejsca. Jedno z nich było domkiem wujka jednego z moich kolegów, który zajmował się od 40 lat grzebaniem w ziemi. W domku tym znajdował się przepiękny ARSENAŁ sprzętu z okresu 1914 - 1945. Nie będę wymieniał klkunastu wspaniale zachowanych MP40, dwuch MG kilkunastu pepesz, dziesiątek bagnetów (kilka leży w moim domku teraz :-)) Kilogramów odznaczeń i tym podobnych "znajdziek". Gość miał chyba więcej eksponatów niż Muzeum Wojska Polskiego!!! OK...drugim "znaleziskiem" którego dokonaliśmy było malutkie muzem. Obiekt znajduje się niedaleko wsi Zwierzyniec (tam są wspaniałe browary :D) ukryty w lesie i pod przykrywką muzeum geologicznego. Żeby wejść do środka, trzeba znaleźć kustosza (mieszka gdzieś w blokach, numeru nie pamiętam, ale spytać sie można). Po kilkudziesięciu minutach wypytywań i dotarciu do Jego domu ukazał nam się miły korpulętny pan po 60, ale bardzo zdrowy z wyglądu. Zaprowadził nas do muzeum, otworzył wrota (choć wrotami tego nie można nazywać) i oczom naszym ukazały się jakieś kamienie. Okazało sie, ze rzeczywiście jest tutaj muzem geologiczne. Z miłą chęcią posłuchaliśmy o tym, zę występują na tych ternach (jako jedyne w Europie) jakieś tam rodzaje skał itp. itd. Dobra wycieczkę troszkę okroiłem :D OK po około godzinie łażenia i oglądania kamieni i głazów (niektóre były mimo wszystko fascynujące) dotarliśmy do właściwego muzeum. Eksponatów może nie było, wiele, ale za to można było wszystkiego dotknąć, broń przeładować itp. Była w stanie IDEALNYM naoliwiona, wyczyszczona i wspaniale błyszcząca. Piękne WISy, MP, MG, granatniki i moździerze. Przed wejsciem stał "zakłódkowany" T-34, którego Pan kustosz nam otworzył i zaprezentował. Nie muszę mówić, jaką frajdę sprawiło nam posiedzenie na ORYGINALNYCH rdzieckich fotelach, przesuwanie każdej dźwigni czy też otwieranie ładownicy armaty! "po prostu" piszemy oddzielnie - błąd ortograficzny!!! raj na ziemi!
Taką miałem przygodę na wakacjach. Radości mnóstwo, piękny sprzęt dla fanatyka i przecudowne okolice. Jeśli ktokolwiek z Was słyszał, bądź był w powyżyszm muzeum proszę o kontakt, gdyż warto by było to miejsce (chociaż wśród poszukiwaczy) rozreklamować, gdyż muzeum podupada (za wstęp nie płaciliśmy) a wszelkich koserwacji dokonuje kustosz z własnej kieszeni...Wiecie jak droga taka konserwacja potrafi być.
Tym miłym akcentem zakończe tego lekko przydługawego posta napisanego o 1:30 w nocy :D Czas wrócić do realnego świata fotografii...
Pozdrawiam serdecznie wszystkich i zyczę podobnych doświadczeń!
Car Mikołaj VI
|