jerzyn123 napisał(a):
Komierowo jest od tej strony rzeczki z której Stug został wyciągnięty ( aby do niego dojechać trzeba było przejechać przez pola należące do Komierowa), a Przepałkowo jest z drugiej strony - przed mostkiem. Nie jest to istotne. Wiadomo o jaką okolicę i którego Stuga chodzi.
Właśnie chodzi o to, że przez tę błędną informację pojawiają się ludzie, którzy próbują lokalizować miejsce wydobycia tego StuGa w Komierowie, a nie w Przepałkowie. StuG IV w prostej linii stał kilkaset (nie wiem czy więcej niż 300) metrów od najbliższego domu w Przepałkowie, komierowskie pola nie mają tu nic do rzeczy ani strona rzeczki, bo w tym miejscu ta rzeczka nie jest rzeczką tylko bagnistym rozlewiskiem.
Poniżej kilka zdjęć z miejsca w którym stał StuG. Na pierwszym widać dziurę w bagnie, która została po wyciągnięciu wozu. Na drugim widok ogólny na "rzeczkę" od strony skarpy, widoczna "aleja" wśród drzew to ślad właśnie po wyciągnięciu StuGa.
Przy samej akcji wyciągania wozu nie byłem, natomiast w miejscu w którym on leżał byłem i rok wcześniej i dwa lata wcześniej, a moi znajomi to i w połowie lat 90tych. W 1998 roku jakiś tydzień eksplorowaliśmy okolice wraku, wyszło bardzo dużo części czołgowych, ale nie od StuGa, tylko od PzKpfw IV, sądząc po częściach między Ausf. G a J. W szczegóły nie chce mi się wchodzić. Zdjęć archiwalnych z tego okresu nie publikuję, bo mam je w postaci odbitek fotograficznych, a nie mam skanera. Niemniej już wtedy ten StuG nie wyglądał, ani jak to napisał ctx "idealnie", ani nawet nie rokował wielkich szans na odbudowę do stanu jeżdżącego. Cały przedział silnikowy i dobra połowa bojowego wystawała ponad powierzchnię wody, silnik był wysadzony w powietrze jeszcze przez Niemców, co się dało zostało później wyszabrowane, pancerz w tylnej części przedziału bojowego pocięty palnikami, tak samo jak tył nadbudówki. Częściowy brak kół jezdnych, całkowity brak kół napinających i gąsienic.
Z całej akcji wyciągania StuG IV z Sępólenki został nakręcony dość długi filmik na kasecie VHS, który widziałem dwukrotnie. Dodatkowo dzień po wyciągnięciu byłem na miejscu, bo akurat obozowałem w Koronowie, znalazłem czołgową wersję MG-34, kilka ogniw gąsienic i fragment arkusza Schurtzen, a nawet nie zamoczyłem palca w wodzie - tyle w kwestii profesjonalizmu ekipy ze Skarżyska. Myślę że późniejsze ekipy poszukiwawcze jeszcze niejedno wytargały z tego bajorka. Ale nie o tym mowa. Porównywanie StuGa IV z Rgilewki do tego z Sępólenki świadczy o tym, że tego drugiego wozu ktoś chyba w ogóle nie widział i nie uświadamia sobie, z jakimi kosztami trzeba by się było liczyć w momencie rewitalizacji. Oczywiście nie ma rzeczy niewykonalnych - vide Pantera z Cz.Nidy. Tylko kto miałby to w Polsce zrobić? Źle że StuG w Skarżysku nie został doprowadzony przez 12 lat do przyzwoitego stanu "trwałej ruiny", ale na odbudowę tego wraku nie byłoby stać raczej nikogo w Polsce.