Byłem,kopałem...
Wszystko co znaleźliśmy trafilo do Muzeum Wojska.
Fanty zbyt cenne aby zalegały domowe półki...
Znaleźliśmy lewą goleń podwozia,cylinder z głowicą i zaworami (4 na cylinder),prowadnice zamykania kabiny.manetki przepustnic,wyłącznik iskrowników,tabilczki z pulpitu pilota,kable wysokiego napięcia,część chronometru z pulpitu,oś obrotu lotki skrzydła,magazynki od "szczeniaka",lufę itd...
Bomba którą znależliśmy trafiła do saperów,jednak dzięki interwencji M.W. zostanie rozbrojona i trafi na ekspozycję.
Trzy pozostałe które posiadał Łoś na wyposażeniu znalężli polscy saperzy w dniu katastrofy i zdetonowali.Odłamek jednej znaleźliśmy.
Znalazł się też tzw."siusiak pilota" tzn.gumowy lejek z rurką do oddawania moczu podczas lotu! Super!
Wiele elementów czeka na identyfikację.
Wszystko w super stanie bo leżało w bagnie.
Wrażenia bezcenne!
http://www.kurier-w.pl/?p=8188Legendarny polski Bombowiec PZL – 37B Łoś ODNALEZIONY!!! (27.09.2011)
To już nie legenda rozpalająca wyobraźnię miłośników historii tylko potwierdzona informacja. Podmokła łąka na pograniczu gminy Nieporęt z gminą Radzymin od ostatniej soboty września powinna być traktowana jako miejsce szczególne, miejsce pamięci narodowej.
Wiadomo już, że to właśnie tutaj, 7 września 1939 roku uderzył w ziemię legendarny polski bombowiec PZL – 37B Łoś, uszkodzony podczas walki powietrznej z samolotami Luftwaffe.
Zestrzelona przez Niemców maszyna, tuż po upadku eksplodowała. Na jej pokładzie zginęła cała czteroosobowa załoga: ppor. pil. Wacław Cierpiłowski, ppor. obs. Władysław Kołdej, kpr. strzel. rtg. Karol Pysiewicz, kpr. strzel. rtg. Kazimierz Wielgoszewski.
I choć wiadomym jest, że szczątki poległych lotników pochowane zostały na cmentarzu w Radzyminie, to jednak wkraczający na miejsce katastrofy, w sobotni ranek 24 września badacze i poszukiwacze, zachowywali się ze szczególnym szacunkiem, należnym wszak każdemu skrawkowi ziemi, który uświęcony został krwią polskiego żołnierza broniącego Ojczyzny.
W wykopaliskach przeprowadzonych z inicjatywy Marka Rogusza i pod okiem specjalistów z równie legendarnego już co obiekt poszukiwań programu TVP ,,Było… nie minęło”, uczestniczyło kilkudziesięciu miłośników historii i militariów z całego kraju. I trudno się temu dziwić, bowiem możliwość uczestniczenia w poszukiwaniach Łosia to ogromne wyróżnienie. Tym większe, że nie ma go w żadnym z muzeów. Dlatego każda najmniejsza nawet blaszka pochodząca z tej maszyny jest po prostu bezcennym skarbem dla zachowania pamięci o polskiej wojskowej myśli technicznej. Niejako w roli gospodarzy terenu wystąpili członkowie Stowarzyszenia Miłośników Historii Regionu Gminy Nieporęt, strażacy OSP Wólka Radzymińska, dzieci z miejscowej szkoły, oraz historyk Grzegorz Jeleń reprezentujący Szkołę Podstawową nr 1 im. ppłk. pil. M. Pisarka w Radzyminie.
Jednakże największe marzenie nas wszystkich – odkrycie Łosia na tym terenie nie mogłoby się spełnić, gdyby nie ekipa programu ,,Było… nie minęło”, na czele z redaktorem Adamem Sikorskim, (człowiekiem, dla którego pasja, jaką jest podążanie śladami polskiej historii stała się życiowym wyzwaniem i celem najwyższym) i idącymi w ślad za nim doświadczonymi fachowcami takimi jak: Robert Kmieć – ekspert od sprzętu geofizycznego, archeolog Stanisław Gołub czy ekspert w zakresie lotnictwa polskiego Wojciech Tomaszewski.
Dzięki ich uporowi i wiedzy w miniony weekend Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie wzbogaciło się o bezcenne znaleziska, w tym element mechanizacji skrzydła, goleń podwozia, cylinder i elementy silnika samolotu PZL 37B Łoś oraz magazynek od karabinu pokładowego PWU wz. 37 „Szczeniak”. O tym jak wielkie jest to odkrycie niech świadczy fakt, iż do soboty Muzeum WP posiadało zaledwie jeden magazynek do tej broni! – Wspaniała wprost historia. Tego rodzaju zabytków lotnictwa jeszcze nigdy nie udało nam się odnaleźć. To jedno z naszych największych odkryć, dlatego tak szczęśliwe dla nas i dla was wykopaliska pod Radzyminem zapadną w naszej pamięci na zawsze – powiedział nam redaktor Adam Sikorski.
My zaś pokrzepieni tymi słowami i tak wspaniałymi znaleziskami dołożymy wszelkich starań, aby pomóc lokalnej społeczności dwóch gmin: Nieporętu i Radzymina w godnym upamiętnieniu tego miejsca.
Trudno bowiem nie zgodzić się z poglądem red. Sikorskiego, iż jest absolutną koniecznością, aby ta bezimienna dotąd łąka stała się miejscem wiecznej pamięci po młodych ludziach, którzy strąceni z nieba w walce z najeźdźcą hitlerowskim, oddali na niej życie.
(O rozwoju inicjatywy upamiętnienia miejsca upadku Łosia będziemy Państwa informować. Zainteresowanych odkryciem zachęcamy do obejrzenia programu ,,Było…nie minęło”. Relacja z Wólki Radzymińskiej wyemitowana zostanie 15 października o godz. 15-ej na TVP Info, oraz TVP Historia).
Rafał S. Lewandowski,
Grzegorz Jeleń