Munzer napisał(a):
Jak dla mnie, tu nie chodzi o sprzedawanie i kupowanie. Najfajniejsze jest samodzielnie studiowanie map w długie wieczory, obcowanie z historią miejsca, czytanie o przeszłych wydarzeniach i wreszcie długie wędrówki po zielonych polach, a nawet takich zmarzniętych na kamień. Spoglądasz na niebo, podziwiasz pasące się sarny, żyjącą przyrodę, wędrujesz razem ze słońcem. Przy okazji łowisz uchem pikanie wykrywacza zastanawiasz się, ile osób, ile lat, wieków temu, kroczyło dokładnie w tym samym miejscu, w którym istniejesz teraz ty. Tu i teraz.
Amplituda dźwięku zmienia się i za chwilę masz w dłoni przedmiot, który ktoś, ostatni raz trzymał w dłoni dwieście, trzysta lat, tysiąc lat temu. Być może był to napoleoński legionista, który dzień wcześniej rozmawiał z Cesarzem Francuzów, a może germański wojownik, który widział jak płonie i upada Rzym.
Czy starając się zrozumieć okoliczności w jakich ten przedmiot znalazł się wlaśnie w tym miejscu, na twojej drodze, tkwiąc w ziemi niekiedy całe stulecia, zastanawiałbyś się, czy można go sprzedać za dwadzieścia lub trzydzieści złotych? Jeśli tak, to po prostu cię nie rozumiem :).
Uchwyciłeś cały sens naszego "hobby"/pasji. Tak jak Ty gdy znajdę jakąś starą monetę czy guzik zastanawiam się kto i w jakich okolicznościach stracił dany przedmiot. Pozdrawiam