nieznany napisał(a):
to oni są ustawodawcami i od nich w zdecydowany sposób zależy kształt przyszłej ustawy :D
Kolejna nieprawda. Ustawodawca to parlament (Sejm i Senat). Urzędnicy ministerialni co najwyżej odpowiadają za proponowane parlamentowi projekty rozwiązań. Poza tym pamiętajmy, że od kilku lat w pracach legislacyjnych może brać udział czynnik społeczny nie tylko w formie konsultacji społecznych, lecz również aktywnie w postaci zgłoszenia zainteresowania udziałem.
Na razie od kilku lat po forach bito mnóstwo piany, ale od 1,5 roku żadna z organizacji - poza Fundacją Thesaurus - nie raczyła zgłosić swoich uwag.
Urzędnicy nie są świętymi krowami. Konstruktywna krytyka jest wręcz konieczna. Od 40 lat lobby konserwatorsko-archeologiczne tworzyło przepisy pod siebie. To są fakty. Źle się dzieje w państwie, w którym prawo tworzą osoby bez wiedzy prawniczej. A w Polsce jest 38 mln obywateli i każdy się zna na prawie, medycynie, na wszystkim. I tyle w tym temacie.