|
Czyściłem właśnie przedmioty znalezione w lecie, znalazłem wśród nich zapomnianą klamrę węgierską, pomyślałem że to mieładnie aby taka rzecz leżała zapomniana w mojej piwnicy, zabrałem się więc za czyszczenie jej. Uruchamiając "widelec", prostując lekko wgniecione godło przypomniał mi się pewien epizod z bitwy limanowskiej dotyczący właśnie Węgrów. Zamknijcie więc oczy i dajcie się porwać historii...<br><br> "11grudnia miał miejsce ostatni, dramatyczny epizod bitwy o Limanową. Przed świtem tego dnia oddziały rosyjskie zaatakowały miasto doliną Łososiny, a także górami od południowego wschodu, przez wzgórze Jabłoniec. W nocnej walce wręcz wzgórze odbili i utrzymali aż do nadejścia posiłków spieszeni kawalerzyści węgierscy z 9 pułku huzarów pod dowództwem płk. Muhra, który zwycięstwo przypłacił życiem. Huzarzy byli szkoleni głównie do walki kawaleryjskiej, nie mieli pojęcia o okopywaniu się, nie posiadali w błąd ortograficzny!!! bagnetów ani łopatek, więc musieli sobie radzić kolbami karabinów, a nawet gołymi pięściami. Starcie to nie miało może decydującego znaczenia, gdyż wiele wskazuje na to, że rosjanie podjęli już w tym czasie decyzję odwrotu, zaś atak miał ułatwić oderwanie się od przeciwnika, tym niemniej w tradycji austriackiej, a zwłaszcza węgierskiej, szturm Jabłońca stał się punktem kulminacyjnym bitwy, symbolem bohaterstwa i poświęcenia żołnierza węgierskiego. Tak pisał na gorąco o tej walce Ferenc Molnar: <br> "Ci chłopcy węgierscy w noc ciemną jak smoła dostali rozkaz: zostawić konie we wsi, dotrzeć do okopu ciągnącego się przez strome wzgórza aż na grzbiet i zluzować walczących tam żołnierzy. Huzarzy ze swymi oficerami na czele, posówając się na czworakach ostrożnie zbliżali się do okopu. Przeciwnik mial na tym wzgórzu przewagę i nim huzarzy dotarli do okopu, Moskale już go zdobyli i pośród tej czarnej nocy czekały na naszych chłopców wrogie karabiny maszynowe. Gdy rozległa się rosyjska strzelanina, oficerowie błąd ortograficzny!!! zrozumieli sytuację i poprowadzili huzarów do ataku. Węgierskie młokosy z kolbami karabinów poszli na armię rosyjską wyposażoną w bagnety i karabiny maszynowe. (...) Chodząc wśród poległych rosjan widziałem bardzo niewiele ran od kul. Rosjanie, którzy tu zginęli na wzgórzu, padli od potwornych uderzeń kolb. Pewien porucznik huzarów żucił się na nich z łopatą o długiej rękojeści, wciąż idąc na czele, jak zresztą wszyscy oficerowie. Na samym przedzie pułkownik Muhr... Jego prowizoryczna tablica pamiątkowa pokryta jest gałązkami świątecznych choinek..." <br> Zaraz po bitwie żołnierze pochowali swego ukochanego dowódcę, stawiając Mu prowizoryczny nagrobek, w trakcie budowy cmentarza jeszcze w latach wojny wybudowano okazałą kaplicę. Dziś stoi ona jednak pusta ponieważ szczątki pułkownika przeniesiono w latach między wojennych do grobowca na węgrzech. <br> Tuż po uroczystościach otwarcia limanowskich cmentarzy na jednym z nich (nr. 359 w Jaworzynie)znaleziono wiersz. jak głosi tradycja, wiersz ten napisany na kartce po polsku przyczepiony był do jednego z krzyży. <br><br> Przystań przechodniu - ta mogiła szara <br> Przykrywa kości dzielnego Madziara. <br> Nie dla orderów, nie dla próżnej sławy, <br> Ani Cesarskiej i Królewskiej Mości <br> Tysiące węgrów w tej ziemi skonały, <br> Ale dla waszej, Polacy, wolności. <br> Gdy inne ludy nic słyszeć nie chciały <br> O waszym prawie do niepodległości, <br> Szablą huzarską skrzesał honwed śmiały <br> Iskrę nadziei wśród mroku podłości. <br> Poległ - grób swój - twojej powierzył ochronie, <br> Więc znicz wdzięczności zapal - niech płonie. <br><br>Bohaterom spod Kraśnika, Rawy Ruskiej, Limanowej, Gorlic, obrońcom Przemyśla i przełęczy Karpackich. <br> Tysiącom Węgrów, którzy walczyli ramię przy ramieniu z Polskimi Legionistami i oddali swe życie, pomagając skruszyć moskiewskie kajdany. <br> Autor nieznany. <br><br> Więc gdy będziesz w tamtych okolicach przystań na chwilę i pomyśl o pułkowniku Othmarze Muhrze i jego dzielnych huzarach, przypomnij sobie ten wiersz, i wsłuchaj się w opowieść o wielkiej bitwie, którą usłyszysz w szumie drzew, trawy , chrzęście upadającego kamienia...
|