skarbnik napisał(a):
(W naturze nie ma "niepotrzebnych wynalazków".) – tu niestety nie mogę się zgodzić, ewolucja i jej zapis kopalny to właśnie seria wynalazków, potrzebnych i trafionych, i te właśnie organizmy przetrwały nawet do naszych czasów (np. Stromatolity, Gingko-Biloba, Latimeria), oraz chybionych tych niestety jest najwięcej. (Ta dolnokambryjska eksplozja życia dotyczyła jednak nagłej gwałtownej "wynalazczości" zwierząt pod względem planów budowy ciałą,) – tego niestety nie wiemy gdyż świat, który się nie zachował w zapisie kopalnym mógł być o wiele bogatszy od tego, który znamy z tegoż zapisu. Pomyśl sam znamy skamieliny z tak zwanej eksplozji radiacyjnej, ale tylko z 600 mln. lat, a życie do tego czasu ewoluowało przez 3,4 mld. lat, więc nielogicznym byłoby twierdzenie, że było ubogie w formie ewolucyjnej. Nie wiem, co przyczyniło się do tak małej ilości fosylii przez tak długi czas, czy to, że organizmy nie miały potrzeby tworzenia szkieletów mineralnych i ewoluowały w innych kierunkach, czy po prostu nie było na tyle dobrych warunków sedymentacji, czy może istnieli na tyle sprytni reducenci, którzy przerobili szkielety na inną materię. Przyczyn może być naprawdę wiele, ale twierdzenie, że przez 3,4 mld. lat żyły stromatolity i obleńce (oczywiście celowo upraszczam umniejszając ilość gatunkową do obecnie znanej z kambru) jest wysoce nierozsądne.
Ee Podtrzymuję swoją (?) opinię. :skromny Np własnie taka latimeria odniosla własnie niewątpliwy sukces żyje sobie już od kilkuset milionów lat. Trzonopłetowość jej służy. Nie wspominając juz o tym, że ktoryś z jej "krewnych lub znajomych" (Acantostega, Ichtiostega ....) wychodząc na ląd dał początek Homo sapiens. Ale to już tylko tak dorzucam. Aha dopiero zauważyłem, że piszesz o niej pochlebnie i pisałem to niepotrzebnie. :luv W każdym bądź razie nietrafione pomysły (mutacje) zwykle kończą się smutno dla osobnika i nie prowadzą do powstania nowego gatunku i "ekologicznej kariery". Z tego co wiem nie istniał nigdy gatunek nieprzystosowany do środowiska (trochę wyświechtany zwrot, ale poprawny) każdy wynalazek w swoim czasie i warunkach musiał być przydatny, bo taka jest "natura ewolucji". Co do wymierań (zwłaszcza masowych)- to już inna sprawa. "Pech a nie złe geny" jak twierdził Gould. Co do tej różnorodności życia w kambrze to w sumie się zgadzam. Gdyby nie parę spektakularnych odkryć (m.in. w Kanadzie) "miękkociałych" organizmów wiedza o tym co żyło i jak wyglądało w tym okresie byłaby właściwie symboliczna. Również uważam, ze w prekambrze mogło roić się od różnych robaków (strasznie nie fachowy termin :666 ). Dużą rolę w rozwoju życia na jego wczesnym etapie odegrał tlen pamiętam takie ciekawe podsumowanie w którejś z książek: z tlenem powstanie życia nie było możliwe, bez tlenu nie możliwy był jego rozwój. Gdzieś mam :que w swoim archiwum paleo news na temat odkryć "najstarszego życia". Jak znajdę - zamieszczę. Wywiązała się całkiem ciekawa dyskusja może ktoś ma jeszcze inne zdanie? pozdr.