atylla napisał(a):
krisss37 napisał(a):
:) i moje już ponad rok jadą
ha, bo jeszcze jest kwestia skąd wziąć pieniądze na konserwcję, nie wszystkie muzea mają konserwatorów a często ci co w nich siedzą, to ludzie z przypadku, którzy prędzej coś zepsują niż zakonserwują więc lepiej nic nie robić z przedmiotem niż dać takiemu konserwatorowi. Z drugiej strony muzea często dostają na konserwację jakieś ochłapy, nie wiem ile, ale wiem ile dostało muzeum w mieście powiatowym, dawnym wojewódzkim, rok temu na zakupy - 5000 zł razem z czasopisami i książkami do biblioteki :jump
Co tylko potwierdza moje przypuszczenia, że w obecnej sytuacji nie ma sensu niczego do muzeów przekazywać :) Ja wiem, że dla muzealników idealna byłaby sytuacja, gdyby obywatel sam przyniósł w zębach odrestaurowany i zakonserwowany już zabytek (oczywiście na swój koszt), a pani z muzeum musiałaby tylko wsadzić go do gablotki.
Jak już pisałem w innym wątku - urzędasy mają fundusze, tylko je defraudują na potęgę.
P.S. Atyl , zrobiłem sobie ostatnio wycieczkę do muzeum archeologicznego w Bydgoszczy. rzeczywiście, nie było tam boratynek zabranych poszukiwaczom. A szkoda, bo może wtedy mieliby cokolwiek interesującego do pokazania. Takiej nędzy to się nie spodziewałem....