Ja spędzałem z żoną i dzieciakiem wakacje w Ustce i pomimo, ze normalnie szukam tylko i wyłącznie meteorytów - postanowiłem pobawić się moim XLT na plaży. Nie jestem żadnym wprawnym użytkownikiem - ale i tak nie poszło źle. Łącznie na poszukiwania poświęciłem ok 40 godzin. Szukałem dokładnie, bo i plaża niewielka. Widziałem dwóch innych poszukiwaczy - jeden jak szalony biegał po glównej plaży, drugiego spotkałem dwukrotnie w dalszej części plaży i nawet zamieniłem kilka miłych słów - dlatego oczywiście pozdrawiam (Pan był z Słupska z wykrywaczem Viking).
[ img ][ img ]Monetka to 1 korona szwedzka z 1981 roku - od razu na fotce widać awers i rewers. Serduszko jak dobrze widze miedziane. Kolczyk nic wartościowego (tak na oko), mała blaszka pewnie aluminium, mała zawieszka i fragment oka proroka - pewnie też niewartościowe.
No i to co dzieciaka najbardziej ucieszyło:
[ img ]Fajny samolocik z ruchomymi skrzydłami.
To co zauważyłem - im dalej od głównej plaży tym teren znacznie mniej przeszukany. Na godzinę znajdowałem ok 8-9 monet (4 zł z haczykiem), łącznie udało się 336 sztuk polskich znaleźć (+ 1 wspomniana zagraniczna). Kwota "utargu" - nieco ponad 170 zł.
Potraktowałem wypad jako naukę i szło z czasem coraz lepiej (w ostatnie 9 godzin miałem 130 monet). Niestety wciąż zachodzę w głowę jak z xlt odróżnić zawleczki od puszek od monet niklowych. Zawleczki biły na 15-30 (zależnie od sztuki), monety zwykle 16-19, ale jak były na sztorc i koło 25-30 dawały.
No i drugie pytanie do wprawniejszych użytkowników - czy jak będę ignorował sygnały ok 30 nie pominę złota? Na próbę własnie taki sygnał obrączka dawała (z zwykłego złota).
A trzecie pytanko - większość sygnałów od 0 do 10 ignorowałem, czy dobrze robiłem (zawsze wychodziły tu sreberka).