|
Ze 3lata temu kolega poprosił mnie czy mógłbym pochodzić po bardzo starej posesji swojego znajomego.Zgodziłem się. Znajdowała się ona zaraz obok wiekowego klasztoru.Zadaniem było odnalezienie ukrytych 20-to dolarówek,które według właściciela zakopał jego ojciec w czasach komuny. Po jakimś czasie stabilny,silny sygnał.Kopiemy,kopie syn właściciela,my prowadzimy lużną rozmowę .Nagle widzę coś chowa do kurtki.Proszę go o pokazanie co to jest .Wyciąga stary ,jakby apteczny słoik.Wysypujemy zawartość na jakąś folie.Jest kilka złotych monet,wielkości naszych obecnych 2 zł,poprzecinana bransoleta i złote cienkie łańcuszki."na pewno" pisze się oddzielnie - błąd ortograficzny!!! nie były to 20-to dolarówki.Nagle żona właściciela posesji ,krzyczy ,że to nic nie warte,wszysto chwyta i ucieka do domu,za chwilę syn i właściciel. Staliśmy może jeszcze z godzinę i nistety nic z mojego pierwszego złotka nie widze do dziś.Co byści zrobili.Pozdrawiam
|