Cytuj:
Władysław Gruberski (1873-1933) znany jest przede wszystkim jako autor niewielkich form rzeźbiarskich. Wykonywał plakiety portretowe w brązie i gipsie patynowanym, które znajdują się w Muzeum Mazowieckim w Płocku (m.in. "Portret Aleksandry Piłsudskiej"), Muzeum L. Wyczółkowskiego w Bydgoszczy ("Głowa Araba", gips patynowany, 1914 lub 1919; "Portret generała", brąz, 1929), Muzeum Regionalnym w Sieradzu (dwa portrety mężczyzn, gips patynowany, 1904 i 1907; portret kobiety, gips patynowany, 1907), w Lwowskiej Galerii Obrazów ("Portret Katarzyny Potockiej", brąz). Podobizny uwieczniał też na nagrobkach, np. dla Cmentarza Powązkowskiego w latach 1919-1931 wykonał siedem nagrobnych plakiet. Jego dziełami są też płaskorzeźbione tablice pamiątkowe, np. w pięćsetną rocznicę zwycięstwa pod Grunwaldem (gips, 1910, Muzeum Mazowieckie w Płocku), ku czci zmarłego Witolda Jodki Narkiewicza (1924) i inne. Artysta wykonał znacznie mniej form przestrzennych. W archiwum Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Zamościu znajduje się interesująca korespondencja z lat pięćdziesiątych, prowadzona między Referatem Kultury Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Tomaszowie Lubelskim a Wydziałem Kultury Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie. Otóż Referat Kultury w Tomaszowie powiadamia, że do Spółdzielni Zbieraczy Odpadków Użytkowych "Oszczędność" ze skupu terenowego z okolic Łaszczowa trafiło "popiersie z brązu nie rozpoznanej postaci mężczyzny w starszym wieku, wykonane przez art. W. Grubińskiego w końcu XIX lub na począt. XX wieku. (...) Popiersie wg oceny oddziału posiada cechy artystyczne, jest wielkości lekko mniejszej od wymiarów naturalnych człowieka, wagi około 19 kg brązu". Dalej czytamy, że popiersie jest "konstrukcji bardzo mocnej, gdyż próby rozbicia popiersia przez zbieracza - 5 kg ciężarkiem od wagi pozostały bez skutku" (sic!). Jeszcze tego samego miesiąca (marzec 1953r.) wojewódzki konserwator zabytków, mgr inż. Henryk Gawarecki, odpisał Spółdzielni "Oszczędność", aby "popiersie z brązu W. Gruberskiego" przesłane zostało do Wydziału Kultury Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie. Na tym urywa się ślad w archiwum...
przepaszam że nie na temat ale pokazuje to jakie przykre losy spotkały wiele takich"wartościowych"(pod względem materiałowym)zabytków.Raczej skłaniał bym się że to raczej miejscowy obiekt,ktoś zabrał skądś,żal bylo rozbić lub przetopić więc jak napisał Gregski przeleżał swoje gdzieś w garażu lub szopie