Na potrzeby „mojej bajki” próbowałem dowiedzieć się coś o ośrodkach szkutniczych w dorzeczu Wisły – najlepiej w okolicach Mazowsza i Kujaw a marzeniem byłoby znalezienie poświadczeń z Ziemi Dobrzyńskiej. Dostępna jest w sieci pozycja: "Przemiany w szkutnictwie rzecznym w Polsce"
https://www.academia.edu/2323062/Przemi ... dansk_2010Nie znalazłem w niej jednak wiadomości mi potrzebnych. Ogólnie powiedziane jest, że na całym obszarze dorzecza Wisły i Odry budowano różnego rodzaje łodzie, promy i nawet dość pokaźnych rozmiarów szkuty, takie jak ta wydobyta w Czersku. Tradycja dotrwała do połowy poprzedniego wieku w prawie niezmienionych konstrukcyjnie formach.
Pierwszy korab jest wzmiankowany w 1237 roku w Płocku jako statek używany do transportu soli. Sól wydobywano w Wieliczce, ale ważono też w Słońsku na Kujawach. Grupę książęcej ludności służebnej zajmującej się wykonywaniem łodzi określa się jako korabników więc zawód istnieje i jest dość stary.
Śladów po stoczniach jednak nie odnajdywano bo wióry z ociosywania drewna użytego do produkcji dłubanek czy nawet większych jednostek zabierane były z powodziami do morza. Trwalszymi pozostałościami po takiej działalności są klamry szkutnicze, które wskazują miejsca budowy łodzi, zakłady kowalskie odkuwające te elementy a i jak wskazują badacze, miejsca gdzie nimi handlowano – rynek w Krakowie.
Kilka takich miejsc w tej lekturze jest wskazanych a znalezione klamry dostają od tych miejscowości nazwy. Naukowcy - historycy zajmujący się szkutnictwem sklasyfikowali ich rodzaje i pod względem wieku. Jak podano, znajdywane były przy okazji wykopków na grodach czy w osadach.
Zamieszczam ilustracje z tej książki z zapytaniem czy może coś takiego komuś gdzieś „wyszło” np. na rybach?