123Borsuk321 napisał(a):
Wygląda na to, że takie profilowanie drzew to była dawniej częsta praktyka :o
https://www.google.com/search?q=krzywy+ ... 8&oe=utf-8Ciekawe ile takich miejsc jest jeszcze nierozpoznanych, nieopisanych w naszym pięknym kraju...?
boratynka napisał(a):
Pozdrawiam Dziadka Jacka serdecznie...
co prawda nie w temacie kowalsko-szkutniczym ale "mokrym"
kilka zrzutów o charakterze transportu wodnego
http://myvimu.com/thread/593-oryle-znad ... t_56045300Dziękuje za pozdrowienia.
Bardzo ciekawy "mokry" :lol: materiał - daje odpowiedź również na zagadnienie zapotrzebowania na "krzywe lasy" z wcześniejszych postów.
Cytuj:
Ruch w porcie przekraczał 1000 statków rocznie, w niektórych latach 1640-1643 prawie 2000.
Wyporność statków od 50 do 200 łasztów, większość 50 łasztowych. (te powyżej 50 ł. to już na pewno jednostki morskie /mój dopisek/)
40-50 łasztów to prawie 100 ton wyporności - 100 ton zboża na zbitym przez zimę na jakiejś nadwiślańskiej łasze "prymitywnym korycie". Szkuty budowała magnateria i szlachta, ale w załączonym tekście jest mowa o spławianiu swego zboża bezpośrednio do Gdańska przez chłopów i biedniejszą szlachtę. Koszt budowy (jak się doczytałem) od 100 - zapewne małe krypy, do 1000 zł. polskich - jednostki jak ta szkuta spod Czerska. Często jednostki sprzedawano na budulec i już nie wracały w górę Wisły.
Dużo zboża płynęło do Gdańska, ale też dużo drewna i pracy połączonej z fachowością przekazywaną z ojca na syna przez wieki. Tak mało śladów zostało poza "krzywymi lasami" i niewielką ilością klamer odnajdywanych gdzie nie gdzie. Fajnie, że ludzie zdążyli zebrać sporo informacji na ten temat, na które co rusz natrafiam w swych wędrówkach.
/Szkoda, że nie są to ślady na Ziemi Dobrzyńskiej /