http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wielki- ... 38139.htmlBlisko 2000 złotych monet sprzed 1000 lat znaleźli izraelscy nurkowie w Parku Narodowym Cezarei. Skarb stanie się własnością państwa, a znalazcy póki co mogą liczyć tylko na podziękowania od urzędników. W Polsce sytuacja wyglądałaby podobnie – u nas też cenne znaleziska stają się zgodnie z prawem własnością Skarbu Państwa.
- Myśleliśmy, że to zabawkowe monety, jednak po chwili doszło do nas, że to prawdziwe złoto – opowiadali nurkowie, których relację wraz z opisem całego wydarzenia na swojej stronie izraelski Urząd Zabytków.
Około dwa tysiące złotych dinarów o różnych rozmiarach i wadze znaleziono na dnie jednej z zatok na terenie Parku Narodowego Cezarei. Nurkowie z lokalnego klubu najpierw zawiadomili swojego menadżera, a ten następnie zwrócił się do urzędu ds. zabytków.
Najstarsze znalezione monety pochodzą z drugiej połowy dziewiątego wieku i zostały wybite w sePalermo. Większość monet wybita została jednak w Egipcie i Afryce Północnej za panowania kalifów fatymidzkich - Al-Ḥākima (996–1021) i jego syna Al-Ẓāhira (1021–1036).
Według Roberta Cole’a, współpracującego z urzędem numizmatyka, monety są w świetnym stanie – niektóre egzemplarze wyglądają jakby dopiero co wyszły z mennicy. Ekspert nie podał jednak, ile jego zdaniem może być warte znalezisko.
Kobi Sharvit, szef wydziału archeologii morskiej Izraelskiego Urzędu Zabytków, twierdzi, że monety mogły pochodzić ze statku, który zatonął w trakcie transportowania żołdu dla wojsk stacjonujących w Cezarei. Inne teorie mówią, że statek wracał do Egiptu z zebranymi podatkami lub należał do floty handlowej.
Złoto zabiera państwo – w Polsce też
Zgodnie z izraelskim prawem, znaleziony skarb przejdzie na własność państwa. – Czterej nurkowie, którzy znaleźli monety i zawiadomili o nich powinni stanowić wzór. Znaleźli złoto i mieli złote serca, które kochają ich kraj i historię – powiedział Kobi Sharvit.
Gdyby podobne znalezisko zostało odkryte w naszym kraju, również zgodnie z prawem powinno przejść na własność państwa. Zgodnie artykułem 35. Ustawy o o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, „przedmioty będące zabytkami archeologicznymi odkrytymi, przypadkowo znalezionymi albo pozyskanymi w wyniku badań archeologicznych, stanowią własność Skarbu Państwa”. Zapis ten tyczy się zarówno cennych przedmiotów znalezionych przypadkowo, jak i w efekcie poszukiwań z użyciem profesjonalnego sprzętu.
Na prowadzenie poszukiwań potrzebna jest zgoda wojewódzkiego konserwatora zabytków, której uzyskanie warunkowane jest dopełnieniem szeregu formalności. Również do niego należy decyzja o wyborze miejsca przechowywania zabytków archeologicznych. Za niedostosowanie się do przepisów grozi odpowiedzialność karna w postaci aresztu, grzywny lub ograniczenia wolności. Dodatkowo sąd może orzec „przepadek narzędzi i przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia wykroczenia, chociażby nie stanowiły własności sprawcy”.
Co zatem zrobić, kiedy natkniemy się – nawet na swojej posesji – na potencjalnie cenne znalezisko? W myśl przepisów należy niezwłocznie powiadomić wojewódzkiego konserwatora zabytków lub władze lokalne (wójta, burmistrza, prezydenta) o odkryciu oraz zabezpieczyć przy użyciu dostępnych środków przedmiot oraz miejsce znalezienia. Jeżeli tego nie zrobimy, również podlegamy karze grzywny, do wysokości dwudziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami.
W USA: „znalezione, niekradzione”
Odmienna sytuacja prawna obowiązuje w Stanach Zjednoczonych. Tam wszelkie cenne znaleziska pozostają własnością znalazców. Podobnego przypadku nie trzeba szukać daleko – dwa lata temu pewna para z Kalifornii podczas codziennej wędrówki zauważyła wystającą z ziemi krawędź starej puszki. Gdy kobieta i mężczyzna wykopali pojemnik, okazało się, że w środku znajdują się monety o łącznej wartości… 10 milionów dolarów.
Jak wówczas informowały amerykańskie media, po dokładnym zbadaniu i oszacowaniu wartości, monety miały zostać sprzedane na portalach aukcyjnych. Dochody osiągnięte z tego tytułu traktowane są przez amerykańskiego fiskusa jak każde inne.