|
Co do głównego wątku to faktycznie coś jest z tymi cewkami nie tak, bo kumplowi padły te mocowania w dwóch sztukach. Pewnie jest to jednak jakaś wada konstrukcyjna, z którą minelab ma najwyraźniej problem.
Co do wątku jaki się zrodził przez coraz bardziej wkurzające uwagi Armada na temat wykrywaczy innych niż jego (jak dobry muzułmanin pluje na pierwszą kroplę alkoholu, którą zobaczy, tak Armad pluje na każdy wykrywacz inny niż jego) pozwolę sobie na kilka uwag odnośnie jego cudownych wyrobów.
Na początku swojej przygody z wykrywaczami(początek lat 90-tych) posłuchałem rady starszych wyjadaczy z większym stażem, którzy mówili - tylko nie bież czasem wykrywacza od Pana Wojciecha O. z pod Pruszkowa, bo to wyjątkowe g-ówno.
Ja posłuchałem, kolega niestety nie i nabył używane cudo chyba jeszcze ze schyłku PRL-u(albo wczesna III RP), które trzeba było stroić co 3 minuty, zasięg miało mizerny, jakość wykonania fatalna i chyba już nigdy, później nie spotkałem osoby, która by tak bluzgała na swój wykrywacz.
W końcu kumpel miał dość i postanowił kupić coś innego. Na jakimś zlocie czy coś w tym rodzaju dostał ulotkę cudownego sprzętu o nazwie Rambo. Nawet rozmawiał przez tel. z producentem, który zapewniał, że to produkt wyjątkowy, o wyjątkowym zasięgu i innych parametrach. Jak posłuchał opinii faktycznego użytkownika i dodatkowo dowiedział się że to ten sam producent co jego poprzedniego cudaka to był bardzo uradowany ;) . Kupił oczywiście coś bardziej przypominającego wykrywacz. Później nasze drogi się rozeszły, ale wiem jedno na pewno nie wrócił do firmy Armand. Ostatnim wykrywaczem, jaki miał, był opluwany przez Armanda między innymi za brak własnej strony internetowej polski producent wykrywaczy do militarki, który ma duże uznanie wśród użytkowników (HS-3).
Armand wielokrotnie podkreślał na forach, że jego wykrywacze z tamtych lat to już historia i jego następne wyroby to już są po prostu genialne (samochody osobowe to łapią jak wściekłe i ogólnie szał).
No to może wspomnę kolejnego szczęśliwego posiadacza Armanda, tym razem już dużo lepszej wersji, bo spotkanie miało miejsce w 2003 r. Przypadkowo pod Bolimowem spotkałem człowieka, który właśnie był bardzo szczęśliwym posiadaczem Armada. Twierdził, że to dobry wykrywacz i nawet coś udaje mu się nim znaleźć. Ja miałem wtedy, również opluwanego przez Pana O. za to że to już stara konstrukcja whitesa 6000 di pro sl. Po przyjemnej wymianie zdań ze szczęśliwym posiadaczem Armanda spacerując sprawdzaliśmy wzajemnie sygnały, tak na próbę, który co omija i jak tam z zasięgami. No i szczęśliwy posiadacz przestał być szczęśliwy, ponad połowę fantów jego cudo po prostu nie widziało i nie były to jakieś mini duperele tylko fanty raczej dużych gabarytów (szklanka szrapnelowa itp.). Po tym teście oczywiście wypytywał mnie gdzie może dostać coś bardziej przypominającego wykrywacz. No, ale jak powiadał Armand to już historia i następne wyroby są lepsze. No to dalej.
Kolejnego szczęśliwca zobaczyłem w 2004 roku. Miał cudownego Armada lśniącego nowością i nową myślą techniczną, a ja miałem wtedy Chińczyka. No i cudowny Armand na polu gdzie chodziliśmy blisko siebie znajdował tylko i wyłącznie gwoździe a ja chińczykiem nie kopalem nic stalowego, bo po prostu działała w nim dyskryminacja. Zasięgi były zbliżone. Cenowo natomiast była różnica.
Nie wiem jak wyglądają obecne wyroby firmy A., ale nie chcę wiedzieć, bo to dla mnie ryzyko ekstremalne i z taką renomą nigdy nie zaryzykuję. W cenie przedstawionej za najwyższy(chyba najlepszy) model jest do wyboru od cholery profesjonalnych nowych sprzętów zachodnich ze średniej półki oraz wiele używanych z tej najwyższej i za cholerę nie zaryzykowałbym Armanda.
Prawdopodobnie jedynymi potencjalnymi klientami firmy A. są początkujący poszukiwacze , którzy przeczytali jedynie opis aukcji na allegro. Nie sadzę, żeby ktoś (o zdrowych zmysłach) polecił komuś ten wykrywacz (chyba ze jako forma zemsty, unieszkodliwienia konkurencji czy coś w tym stylu) jeśli używał oprócz niego jakiegokolwiek sprzętu zachodniego ze średniej półki lub polskiego o przyzwoitych parametrach.
Jako konkluzja, jeśli awaryjność cewek w X-70 może odstraszyć kilku klientów od tego właśnie modelu, to myślę, że i tak znajdą się tacy, dla których ta cecha będzie mniej istotna od innych zalet, jakie mają te wykrywacze. Co się zaś tyczy Armandów, to renomę firmy buduje się latami, a efektem tego są zadowoleni użytkownicy, którzy sami zachwalają dobry produkt i nie wystarczy zapewnienie producenta, ze to już nie jest to samo g-ówno, co kilka lat temu, a opluwanie wszystkiego, co inne też raczej nie poprawia wizerunku firmy?
Nie wiem, może się mylę i Armandy naprawdę są cudowne i mają perfekcyjne osiągi, ale za taką cenę, przy ogromnej liczbie alternatywnych rozwiązań na pewno nigdy się nie skuszę.
|