Witam,
Cytuj:
Uznanie, iż znalezione skarby stanowią własność znalazcy (jako dobro wolne, jak np. powietrze), wywarłoby dobroczynny skutek na poszukiwania archeologów. Będąc pewni, że staną się właścicielami znalezionych obiektów, będą znacznie odważniej - i roztropniej - szukać. Będą mogli utrzymywać się za własne pieniądze! Czy nie lepiej, by archeolog - dokładnie tak samo jak poszukiwacz złota z XVIII i XIX wieku - mógł działć dla zysku, bez korzystania z pieniędzy podatnika?
Z takim podejściem nie można się chyba zgodzić. W takiej sytuacji wszyscy archeolodzy chcięliby kopać te stanowiska, na których są najciekawsze znaleziska. A co ze stanowiskami ubogimi w material ruchomy? W XIX wieku znane były swoiste oszustwa - "znajdowano" w pochówkach kurhanowych figurki egipskie - niewątpliwe importy, które jak się później okazywało były przywiezione przez "znalazcę", z zagranicznych wojaży. Znów mamy przez to przechodzić?
Jeśli wszystkie badania sponsorowali by sami badacze, to oczywiście ciągle brakowałoby kasy i czasu na dokumentację, kopanie warstywami kulturowymi itd, bo najważniejsze to dobrze sprzedać znalezisko. Więc pytam, gdzie tu archeologia?
W archeologi najważniejszy jest kontekst znaleziska. Fakt, że dany przedmiot został znaleziony w danym miejscu. Na tej podstawie dopiero można tworzyć chronologie itd.
Tak naprawdę problem polega na tym, że znajdowane przez nas (nawet przypadkowo) fanty, często takie, które mogłyby dużo wnieść do nauki, nie mogą zostać zadokumentowane, przede wszystkim przez chore podejście większości konserwatorów, muzeów itp. I nie chodzi tu o to, czy fant będzie obejrzany przez 10 czy 10 000 osób. Fant wyrwany z kontekstu traci w sposób znaczący na swej wartości naukowej. Stąd problemy z ustawą, z konserwatorem itd. Inną sprawą jest to, że poza swoim bezsensownym podejściem do sprawy, część konserwatorów ma jeszcze dodatko kompleks, że to nie im udało się znaleźć coś fajnego, dodatkowo na stanowisku, na którym już badali. Znam takie przypadki.
Są też archeolodzy, którzy kopią tylko po to żeby kopać i mają gdzieś znaleziska i dokumentacje :n - ale pomysł przedstawiony przez Pana Mikke nie jest chyba rozwiązaniem.
Pozdrawiam,
Grzechutor