Ten niby ruch narodowy detektorystów to nikt inny jak Mirosław Staroń vel Miro Brzegers. Człowiek, któremu zaufało dużo poszukiwaczy skupionych wokół stowarzyszenia Treasure Hunters - Łowcy Skarbów. Stowarzyszenie w tej chwili jest praktycznie martwe bo jego prezes postanowił w nieuczciwy sposób dorabiać sobie na poszukiwaczach a ci poodchodzili. Zaczęło się od organizacji zlotów komercyjnych i wyłudzeń pieniędzy od członków stowarzyszenia, sprzedaży wykrywaczy przeznaczonych na nagrody a otrzymanych od sponsorów itd. W stowarzyszeniu pana Staronia funkcje takie jak księgowa/skarbnik itd pełnili członkowie najbliższej rodziny. Pan Staroń stosował dość specyficzną formę sprawowania władzy poprzez wyrzucanie i publiczne lżenie każdego kto odważył zapytać się o finanse stowarzyszenia. Do niedawna internet pełen był awantur z udziałem pana Staronia i jego byłych kolegów i koleżanek.
Pan Staroń był kiedyś moderatorem na naszym forum i moderował dział Wyprawy i kontakty towarzyskie. Odszedł bo nie zgodziliśmy się na komercjalizację imprez forumowych pod jego patronatem. Nam z kolei nie spodobało się, że własnie podczas wspólnie zorganizowanego zlotu w twierdzy srebrnogórskiej pan Staroń zachował dla siebie wykrywacz, który miał trafić do wylosowania wśród uczestników zlotu.
Odniosę się do "rewelacji" które rozsiewa po sieci Pan Staroń na mój temat.
Nigdy nie byłem komornikiem bo aby nim zostać po pierwsze trzeba chcieć a po drugie należy ukończyć studia prawnicze, odbyć odpowiedni staż i trzeba posiadać specyficzne cechy charakteru, których nie posiadam i całe szczęście.
Z wykształcenia jestem inżynierem budowy maszyn i urządzeń przemysłowych oraz pedagogiem a studia ukończyłem na Politechnice Śląskiej w Gliwicach w 1995 roku.
Co do monet cegiełek, na których miałem się rzekomo dorabiać to cała sprawa opisana jest na łamach forum. Po krótce grupa poszukiwaczy skupiona wokół naszego forum wraz z archeologami z Uniwersytetu Warszawskiego postanowiła zrealizować plan jakim miała być prospekcja terenowa z użyciem wykrywaczy metalu miejsc/bitew chwały oręża polskiego. Pierwszym takim miejscem miał być Kircholm dzisiejsze Salaspils na Łotwie. Studenci z UW otrzymali na ten cel stosowny grant z uniwersytetu, który był niewystarczający aby pokryć wydatki ekspedycji. Wtedy postanowiliśmy wypuścić w obieg monety okolicznościowe i po symbolicznej cenie rozprowadzić je jako cegiełki. Niestety akcja nie doszła do skutku gdyż pewnym osobom w ministerstwie jak i wśród społeczności poszukiwawczej nie spodobało się co chcemy robić. Fałszywie zadenuncjowano nas do władz łotewskich cytuję: że podejrzany archeolog chce rabować pole bitwy w towarzystwie czarnych archeologów czyli nas. Władze łotewskie wstrzymały wcześniej udzieloną zgodę i poprosiły by Polacy sami wyjaśnili sprawę w swoim gronie. Niestety o wstrzymaniu decyzji dowiedzieliśmy się już na miejscu czyli w Rydze. Reszta ekipy z pontonami i sprzętem do nurkowania oraz paraplanem na granicy polsko-litewskiej. Poniesliśmy z tego powodu spore koszty, których nigdy nikt nie zwrócił. Tu pojawia się osoba Pana Staronia, który również miał rozprowadzać monety-cegiełki ale nigdy się z nich nie rozliczył. Niedawno jeszcze pisał sarkastycznie, że ma ich mnóstwo. Poszukiwanieskarbow.com pod Kircholmem szerzej opisany jest w wątku
viewtopic.php?f=34&t=83366&p=487560&hilit=kircholm#p487560Co do uwłaszczania się to nawet nie będę tej bzdury komentował. Proponuje panu Staroniowi zgłoszenie się do komisji pana Jakiego. byli chyba sąsiadami bo tez z Opolszczyzny.
Na zakończenie przypomnę jeszcze jedną historię związaną z panem Staroniem.
Jak wiecie poszukiwacze skupieni wokół naszego forum często angażują się w różne akcje charytatywne. Prowadziliśmy przez wiele lat akcję 1% dla syna naszego forumowego kolegi, zrzucaliśmy się na pomoc wdowie po naszym zmarłym koledze, Saper płynął Wisłą ze Śląska do Bałtyku by zwrócić uwagę na chorego chłopca z Świętochłowic, prowadziliśmy zrzutkę na pomoc prawną niesłusznie oskarżonych kolegów. Takich akcji było dużo więcej. W podobnej sytuacji znalazł się również pan Staroń. Zachorował na serce i jego brat znany tu jako Pitbull zamieścił ogłoszenie z prośbą o pomoc finansową dla chorego brata. Jak to bywało wcześniej i w tym przypadku forumowicze nie zawiedli. Sam wpłaciłem również pieniądze dla pana Staronia i uczestniczyłem w charytatywnej aukcji. Więcej o tej zbiórce w wątku:
viewtopic.php?f=64&t=76135&hilit=pomoc+dla+mira . Dziś pan Staroń odwdzięcza się w sposób jaki opisany jest kilka postów wyżej. Do tego jest tak tchórzliwy, że zakłada fikcyjne konta lub strony nieistniejących organizacji. W takich sytuacjach niektórzy zadają sobie pytanie co kieruje do takich działań i zapewne coś jest na rzeczy. Otóż nic nie jest bo gdyby pan Staroń miał jakiekolwiek dowody to napisał by to pod własnym imieniem i nazwiskiem. W tej "polemice" z imienia i nazwiska podpisuje się tylko autor tego wpisu.
Pozdrawiam
Jacek Wielgus
Ps. Aby więcej nie wracać do tematu hejtu to poruszę temat panów Biczaka i Sorbiana. Skupię się na tym pierwszym bo drugi to typowy troll internetowy, który jest poblokowany na większości fanpaegów facebookowych. Pan Biczak podobnie jak Staroń kierują się zwykłą niczym nie skrepowaną zawiścią bo pociąg o nazwie PZE odjechał bez nich. Jednak różni ich sposób hejtowania. Staroń stosuje najbardziej prymitywną formę hejtu poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych i szkalujących informacji poprzez fikcyjne konta a Biczak swój hejt układa w niby pytania. Takie swoiste pytania z tezą stosowane często przez funkcjonariuszy komunistycznej prasy na zasadzie: kto jest najważniejszym przywódcą na świecie i dlaczego Stalin ? W taki sposób Biczak niby pyta mnie o składki w PZE, fundację, której jestem członkiem zarządu czy sugeruje układy jakimi rzekomo jestem powiązany bo fundacja jak setki innych organizacji w tym kraju otrzymuje granty i dofinansowania do projektów naukowych i badawczych. Prawdziwe oblicze Biczaka można było dostrzec w jego bulwersującym wpisie, na profilu publicznym, a traktujący o swojej wieloletniej partnerce. Napisał tam po rozstaniu z nią, że pozbył się grubej łysej baby bez cycka. Kobieta choruje na raka piersi i była po chemii. Moim zdaniem to socjopata.