Cytuj:
Jezeli wychodza przy koncu pola to musi byc spelniona jedna rzecz. Musi byc naturalny pas konczacy pole ktory tam jest od stuleci. Osry spadek, skaly, rzeczka. Wtedy koniec pola byl zawsze w tym samym miejscu i tamtedy ludzie chodzili jak bylo zasiane
Tak, z tym się zgadzam, w takim przypadku przyroda naturalnie wyznacza miejsce bardziej uczęszczane. Ale co z przypadkami pól które leżą w miejscu płaskim jak stół, sąsiadują z innymi polami i na obrzeżach tylko tego jednego pola jest więcej monet? Miewałem takie przypadki i nie tylko ja.
Wydaje mi sie że możemy sobie tylko pogdybać jak to z tym przemieszczaniem monet jest. Jedno jest pewne jest to zagadka na miarę samooczyszczania sie złota w nocy i towarzyszącej temu niebieskiej poświacie (ile razy słyszeliście takie historie od starszych ludzi?) :D
Co do plaży, a szukam tam czasami, to nie zauważyłem żadnej prawidłowości jeśli chodzi o "pasy" występowania monet. Raczej zawsze jeśli chodzi o skupiska trafiały się "skarby" w postaci wysypanej z czyjej kieszni garstki moniaków tuz obok odbitego w piasku zadka delikwenta :) Może gdyby dane było im poleżeć w piachu z jeden sezon to ułożyłyby sie tak jak to opisuje Van Worden, nie wiem. Te co ja znajduje nie leżały raczej dłużej jak tydzień.
Pozdro!
PS: od kiedy złowo "zadek" i jego odmiany są błędem ortograficznym? :D