Teraz jest środa, 28 stycznia 2026, 07:14

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 grudnia 2006, 12:43 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): sobota, 28 stycznia 2006, 18:14
Posty: 1388
FDJ napisał(a):
to fiskus jest pazerny nie Skarb Państwa !!!


Jak zwał tak zwał - faktem jest, że pazerny i rozrzutny.

Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 grudnia 2006, 13:16 
Offline
Forum Thesaurus - Użytkownik Zbanowany
Forum Thesaurus - Użytkownik Zbanowany

Dołączył(a): środa, 13 kwietnia 2005, 08:58
Posty: 1155
Lokalizacja: Ziemia - Planeta Ludzi (Czasowo Port Royale)
Witam!

Nie ma żadnych problemów by mówić głośno o kłopotach z prawem własności. To jest sprawa znana od dawna i poruszana w wielu środowiskach. Nie mówimy więc czegoś o czym nie rozmawiają inni. To jedna z najważniejszych kwestii, którą otrzymaliśmy w spadku po komunistach i należy o tym mówić głośno i wyraźnie. Inną sprawą jest to, że faktycznie nie możemy spodziewać się rewolucji w tej sprawie, ale raczej stopniowej ewolucji. To także sprawa sprzyjającego zmianom klimatu politycznego. W Polsce nic nie dzieje się bez odpowiedniej woli politycznej. Obecnie PIS, związany koalicjantami "pro-społecznymi", lansuje państwowy centralizm i kontrolę. Na większe zmiany będzie można liczyć być może po wyborach lub po silnym przetasowaniu w rządzie. Dobrze, że mamy jasno sprecyzowane stanowisko w tej sprawie bo mogą się już do niego odnieść środowiska archeo i konserwatorskie, co pozwoli wypracować jakąś formę kompromisu.. Małymi kroczkami, ale do przodu :)


Ostatnio edytowano piątek, 8 grudnia 2006, 20:09 przez Van Worden, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 grudnia 2006, 15:52 
Offline
Administrator Honorowy
Administrator Honorowy

Dołączył(a): środa, 27 marca 2002, 01:00
Posty: 3264
FDJ - ja odróżniam fiskusa od Skarbu Państwa... I dalej uważam, że Skarb Państwa jest pazerny - rości sobie prawa do czego się tylko da.

Natomiast fiskus... o jego pazerności nawet nie chce mi się gadać. PITy, VATy, akcyzy, cła, znaczki skarbowe, opłaty za dokumenty, pozwolenia, inne podatki, dalej inne podatki pośrednie itp. itd. :n


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 grudnia 2006, 23:45 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): środa, 11 maja 2005, 22:34
Posty: 215
Witam
Przypadkiem trafiłem w necie na artykuł, który dostarcza pewien argument za tym żeby zabytki luźne o mniejszym znaczeniu dla nauki stawały się - po naukowym opracowaniu - własnością znalazcy (poszukiwacza).
Lepsze to chyba niż utylizacja??
Polecam lekturę:
http://www.muzarp.poznan.pl/archweb/arc ... azyny.html


Cytuj:
Streszczenie

Problem magazynowania zabytków archeologicznych nie podlegał dotąd szerokiej dyskusji w środowisku badawczym. Był niekiedy zaznaczany na marginesie niektórych opracowań, najczęściej rozważających zagadnienia czysto teoretyczne. Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że w zastraszającym tempie przyrasta ilość wydobywanych materiałów dla których brakuje miejsca w magazynach muzealnych. Stąd pojawiające się w środowisku pomysły o wstępnej selekcji pozyskiwanych źródeł, a wręcz niekiedy ich utylizacji po zakończeniu procesu opracowania. Przekształcenia ustrojowe w Polsce dokonane po 1989 roku spowodowały w ostatecznym rozrachunku rozsypanie się wypracowanego w ciągu poprzednich kilkudziesięciu lat systemu przechowywania zbiorów archeologicznych. W wielu przypadkach uległy rozproszeniu zbiory z instytucji badawczych, które zaprzestały w tym czasie swojej działalności (np. pracowni archeologicznych skupionych wokół Państwowego Przedsiębiorstwa Pracowni Konserwacji Zabytków). Brak odpowiednich przepisów formalno-prawnych powoduje, że problem braku możliwości przekazywania zbiorów z prowadzonych badań wykopaliskowych nadal istnieje i wręcz niebezpiecznie się pogłębia. Sytuacji nie poprawia wchodząca w życie Ustawa "O ochronie zabytków i opiece nad zabytkami". Przepisy dotyczące magazynowania zabytków archeologicznych nadal są niejasne i pełne sprzeczności. Wydaje się, że wybrano rozwiązanie, które nadal nie rozwiązuje w pełni mocno nabrzmiałego już problemu przechowywania znalezisk archeologicznych. W świetle wielu opinii istnieje możliwość stworzenia ogólnopolskiej sieci magazynów archeologicznych (np. w budynkach po opuszczonych bazach wojskowych czy też w zabudowaniach po byłych Państwowych Gospodarstwach Rolnych) według wzorców zastosowanych onegdaj w Niemczech.




Cytuj:

Alina Jaszewska (Żary)
Piotr Wawrzyniak (Poznań)


MAGAZYNY ARCHEOLOGICZNE - PROBLEM NIE DO ROZWIĄZANIA ?


"Wielkopolski Biuletyn Konserwatorski", t. 2:2003, s. 104-110.



Problem magazynowania zabytków archeologicznych nie podlegał dotąd szerokiej dyskusji w środowisku badawczym. Był niekiedy zaznaczany na marginesie niektórych opracowań, najczęściej rozważających zagadnienia czysto teoretyczne dotyczące sposobów prowadzenia badań wykopaliskowych, analiz pozyskanych materiałów i możliwości ich publikacji. Jest rzeczą wielce znamienną, że w jednej z najnowszych prac dotyczących ochrony dziedzictwa archeologicznego (Kobyliński 2001) temat ten poruszono li tylko w aspekcie naukowego uzasadnienia przechowywania wydobytych z "archiwum ziemi" przedmiotów, zaznaczając przy tym, że "teoretyczna konstatacja nie rozwiązuje ogromnych problemów praktycznych, które wiążą się z tym zagadnieniem" (Kobyliński 2001, 251). Wyrazem pewnej bezradności autora tych słów wobec powyższej kwestii jest zamieszczone kilka wersów niżej stwierdzenie, że należy dążyć "do ograniczenia zakresu ratowniczych badań wykopaliskowych do niezbędnego minimum", bo dotychczasowe doświadczenia (np. badania milenijne czy w ostatnim czasie centrów historycznych miast) wykazują, że przybywa w zastraszającym tempie materiałów dla których nie tylko brakuje miejsca w magazynach, ale które również pozostają bez odpowiednich naukowych opracowań (Kobyliński 2001, 251). Zapewne dlatego pojawiają się radykalne, czasami niestety realizowane (np. Grygiel, Jurek 1996, 203), pomysły o wstępnej selekcji, już w trakcie samych badań, pozyskiwanego materiału źródłowego, zwłaszcza tzw. masowego (niecharakterystycznych skorup, kości zwierzęcych, polepy, żużli poprodukcyjnych, itp.) lub wręcz ich utylizacji po zakończeniu procesu opracowania.

Do 1989 roku badania archeologiczne w Polsce wykonywano w zasadzie siłami instytucji państwowych. Były to zarówno jednostki budżetowe, tj. instytuty archeologiczne uniwersyteckie, Polskiej Akademii Nauk bądź muzea najrozmaitszych szczebli (począwszy od regionalnych po obejmujące swoim zasięgiem obszar całego kraju), które wykonywały najczęściej tzw. badania programowe bądź czasem działania doraźne o charakterze ratowniczym lub jednostki - pracownie archeologiczne-konserwatorskie prowadzące działalność gospodarczą w ramach Państwowego Przedsiębiorstwa Pracownie Konserwacji Zabytków. PP PKZ posiadały w swoich strukturach kilkanaście takich pracowni, które zajmowały się głównie badaniami ratowniczymi na terenie miast historycznych i na obszarach poddanych wielkim inwestycjom budowlanym (np. zbiorniki retencyjne "Pakość", "Jeziorsko", elektrownia jądrowa "Żarnowiec", kopalnie węgla brunatnego "Bełchatów", "Szczerców"). Wszystkie wspomniane wyżej instytucje posiadały własne magazyny, w których przechowywały znaleziska z wykopalisk. PP PKZ po opracowaniu starały się powierzone im materiały archeologiczne wraz z dokumentacją powykonawczą przekazywać do odpowiednich, lokalnych placówek muzealnych, przyjmując zasadę, że winny one wrócić jak najbliżej miejsca znalezienia1 . Nie zawsze jednak dochodziło - z różnych powodów - do przekazania tychże źródeł i pomyślane jako tymczasowe magazyny PKZ stawały się z biegiem lat coraz bardziej znaczącymi zbiornicami najróżnorodniejszych zabytków archeologicznych, niekiedy porównywalnymi z dużymi zbiorami muzealnymi.
Przekształcenia ustrojowe w Polsce dokonane po 1989 roku spowodowały, obok szeregu innych zmian w archeologii polskiej, zachwianie i w ostatecznym rozrachunku rozsypanie się wypracowanego w ciągu poprzednich kilkudziesięciu lat systemu przechowywania zbiorów archeologicznych. W szczególności ten problem dotknął materiały z badań pracowni archeologicznych PKZ-ów, które praktycznie w początkach lat 90-tych zaprzestały działalności. Co prawda na gruzach przedsiębiorstwa powstawały nowe firmy o profilach konserwatorskich, w tym parające się działalnością archeologiczną i przejmujące z reguły magazyny ze zbiorami z dawnych badań, lecz w wielu przypadkach gromadzone od lat zabytki i dokumentacja z badań pozbawione były odpowiedniej ochrony i zabezpieczenia. Zdarzało się, że placówki muzealne odmawiały przejęcia materiałów popekazetowskich, tłumacząc się kłopotami finansowymi i lokalowymi bądź stawiając warunki niemożliwe do spełnienia przez zdających (np. wykonanie kart katalogowych według wzorców obowiązujących tylko w danym muzeum). W innych przypadkach materiał przyjmowano i umieszczano w miejscu uniemożliwiającym swobodny dostęp do niego zainteresowanym osobom i jego dalsze opracowywanie. Mścił się tutaj wcześniejszy brak przepisów formalno-prawnych, który pozwoliłby w skali całego kraju na wykonywanie znormalizowanych opracowań wyników badań i umieszczanie materiałów archeologicznych w dowolnym muzeum2 przechowującym tego typu zabytki. Unormowań tych nie ma zresztą do dnia dzisiejszego, co powoduje, że problem braku możliwości przekazywania zbiorów archeologicznych z obecnie prowadzonych badań wykopaliskowych nie tylko istnieje, lecz niebezpiecznie narasta. Przekształcenia w latach 90-tych dodały jeszcze jeden aspekt do tej sytuacji. Niemal wszystkie muzea przestały być placówkami stricte państwowymi, a stały się w większości własnością samorządów, na utrzymaniu marszałków, starostów, wójtów, burmistrzów. Koszty przekształceń własnościowych muzeów były bardzo duże; powodowały między innymi zwolnienia pracowników merytorycznych i administracyjnych, ograniczanie działalności badawczej, wystawienniczej, oświatowej, oddawanie części pomieszczeń muzealnych, niekiedy wręcz próby likwidacji takowych instytucji. W tej sytuacji nie mogło być mowy o zwiększeniu powierzchni magazynowej, a często - w ramach oszczędności - powierzchnię tę ograniczano. Utrzymywanie placówek muzealnych przez samorządy borykające się z wiecznymi kłopotami finansowymi powoduje, iż przyjmowanie nowych materiałów, zwłaszcza archeologicznych, często pozbawionych większej wartości ekspozycyjnej, zajmujących dużą powierzchnię magazynową i na dodatek pochodzących z "cudzych" badań przychodzi z wielką trudnością i oporami. Wymowny jest tutaj przykład zbiornicy zabytków archeologicznych pochodzących z wyprzedzających badań ratowniczych wzdłuż rurociągu jamalskiego, którą wybudowano na koszt inwestora w Szamotułach. Powstał bowiem problem utrzymywania tej placówki po jej oddaniu do użytku, ponieważ miejscowe władze mając bardzo napięty budżet nie są skore do jej utrzymywania, a dla inwestora tematu już nie ma, bo on, w myśl zawartej umowy wywiązał się z zobowiązania.
Ostatnie dziesięciolecie przyniosło znaczne nasilenie ruchu inwestycyjnego w Polsce. Spowodował on, wymagane prawem, zdecydowane zwiększenie ilości kampanii wykopaliskowych na stanowiskach zagrożonych bezpowrotnymi zniszczeniami planowanymi budowami. Przeprowadzono bądź nadal jest prowadzonych szereg wielkich ratowniczych programów badawczych - archeologicznych, zarówno na obszarach dotąd niezurbanizowanych - wiejskich (np. przy budowie gazociągu jamalskiego i autostrad, obwodnic drogowych, kopalń odkrywkowych), jak i zurbanizowanych - miejskich (np. w obrębie obszarów staromiejskich Wrocławia, Głogowa, Gdańska, Elbląga, Szczecina, Kołobrzegu i innych). Z nasileniem badań wykopaliskowych powiązane jest oczywiście pomnożenie pozyskanych w ich trakcie materiałów archeologicznych, głównie masowych, o znacznej wartości naukowej, lecz w dużej mierze pozbawionych wartości ekspozycyjnych. Zdecydowaną większość wspomnianych wyżej prac prowadzą duże instytucje badawcze (uniwersytety, Polska Akademia Nauk, muzea archeologiczne), które dla ich realizacji powołują najróżnorodniejsze organizacje gospodarcze, fundacje, mające nie tylko duży potencjał badawczy, ale również odpowiednie zaplecze logistyczne, w tym magazynowe. Wśród firm archeologicznych powstałych po 1989 roku przeważają niewielkie, zazwyczaj kilkuosobowe jednostki gospodarcze organizujące się często od podstaw. Niektóre z nich dorobiły się zaplecza magazynowego, inne starają się zaplecze rozbudowywać. Jednakże bez względu na rodzaje instytucji prowadzących prace wykopaliskowe, ich możliwości badawcze, wielkość i stopień rozwoju, osoby nimi zarządzające w każdej dyskusji na temat dalszych losów znalezisk po ich wydobyciu z ziemi wskazują na obowiązek państwa w kwestii przechowywania zabytków archeologicznych. Domagają się przy tym jasnego określenia czy też wskazania miejsca złożenia materiałów z wykopalisk po ich uprzednim opracowaniu.
I tutaj tkwi sedno problemu, bo w wielu przypadkach władze konserwatorskie nie są w stanie takiego miejsca wskazać. Mniejszy, gdy muzeum ma dział archeologiczny i podlega Urzędowi Wojewódzkiemu lub Marszałkowskiemu, czyli dotowane jest niejako z budżetu państwa. Dużo większy, gdy muzeum jest na utrzymaniu starosty, wójta lub burmistrza. Bo dlaczego takie muzeum (czasami jedyne na terenie danego województwa) ma obowiązek przyjmowania i przechowywania zabytków z odległych rejonów, skoro jest finansowane przez lokalną władzę samorządową, a ona nie przewidziała na tę działalność odpowiedniej dotacji ? Jest to sytuacja patowa, bo z jednej strony instytucja ta podlega uchwalonym w statucie muzealnym obowiązkom nakazującym gromadzenie i chronienie przedmiotów zabytkowych, z drugiej zaś strony nie posiada na to ani warunków, ani środków. Oczywiście, część muzeów, mimo nadzwyczaj trudnej, czasami wręcz rozpaczliwej sytuacji przyjmuje zabytki, które zostały wyeksplorowane na terenach ich bezpośredniej działalności. Jednak należy zaznaczyć, że w większości przypadków jest to dobra wola dyrektorów tych placówek lub kwestia dogadania się ze sobą dwóch stron: zdającej i przyjmującej. Czasami nawet dobra wola nie wystarczy, skoro muzeum nie posiada odpowiedniej powierzchni magazynowej, a nawet nie posiada środków na podstawowy remont istniejącej powierzchni magazynowej3 . Na terenach poszczególnych województw archeolodzy "radzą" sobie z magazynowaniem na bazie istniejącej infrastruktury, zapełniając magazyny do granic możliwości, lub przechowując je w warunkach do tego nie przystosowanych.
Sytuacji tej nie poprawia także wchodząca w życie po 17 listopada 2003 roku Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. "O ochronie zabytków i opiece nad zabytkami". Art. 23 ust. 3 tejże ustawy stanowi, że: "Miejsce przechowywania zabytków archeologicznych odkrytych, przypadkowo znalezionych albo pozyskanych w wyniku badań archeologicznych bądź poszukiwań, o których mowa w art. 36 ust. 1 pkt 12, określa wojewódzki konserwator zabytków, przekazując je, w drodze decyzji, w depozyt muzeum lub innej jednostce organizacyjnej, za jej zgodą". W stosunku do Ustawy z dnia 15 lutego 1962 r. "O ochronie dóbr kultury" jest to znaczny postęp, gdyż art. 24 ust. 2 nakazywał, że: "Przedmioty ruchome wymienione w ust. 1 wojewódzki konserwator zabytków przekazuje po ustaleniu ich charakteru zabytkowego do właściwego muzeum lub innej placówki naukowej". W nowej ustawie można zauważyć dwa aspekty dotyczące przechowywania zabytków:

*
Wojewódzki konserwator zabytków musi uzyskać zgodę instytucji biorącej zabytki w depozyt. Jest to pozytywna strona tego przepisu, chociaż jednocześnie ustawodawca przyznaje, że sprawa magazynowania jest problemem i pozostawia do uznania danej instytucji, czy jeszcze może przyjąć zabytki w depozyt. Konserwator nie może już wydać decyzji o miejscu przechowywania zabytków archeologicznych, czyli nie wyda pozwolenia na prace archeologiczne nie posiadając zgody odpowiedniej instytucji na ich przechowywanie. I to właśnie jest największym niebezpieczeństwem. Jeżeli żadne muzeum lub inna instytucja na terenie danego województwa nie będzie chciała przejąć zabytków, to wydanie decyzji -pozwolenia na prowadzenie prac archeologicznych będzie trwało miesiącami, a jakie to ma skutki prawne nikomu nie trzeba tłumaczyć. Łącznie z tym, że nie podjęcie przez wojewódzkiego konserwatora zabytków działań w określonym ustawowo terminie może spowodować zniszczenie stanowisk archeologicznych;
*
Drugi aspekt dotyczy miejsc przechowywania zabytków archeologicznych. Poza muzeami i placówkami naukowymi (jak w Ustawie z 1962 r.) dopuszcza się inne jednostki organizacyjne, co z pewnością jest pozytywne, ponieważ czyni możliwym przechowywanie zabytków przez firmy prywatne. Ale istnieje tutaj niebezpieczeństwo, że w sytuacji, gdy przechowywania odmówi muzeum, firmy prywatne będą zmuszane do zabezpieczenia miejsca przechowywania, jako warunku uzyskania zezwolenia na prace archeologiczne. A to spowoduje zwiększenie kosztów samych badań archeologicznych, jak również zmusi firmy do poniesienie znacznych nakładów finansowych, które dla części z nich mogą okazać się w ostatecznym rozrachunku nie do udźwignięcia. Gorzej, że upadek bądź zaprzestanie działalności przez taką firmę spowoduje sytuację, że magazyny pełne zabytkowych materiałów z badań wykopaliskowych pozostaną bez należytej ochrony4 . Kto wówczas przejmie odpowiedzialność za taki stan rzeczy, za znaleziska, które w myśl najnowszej Ustawy są własnością Państwa, są dobrami kultury narodowej ?

Nie ma żadnej wątpliwości, że władze państwowe w całej rozciągłości odpowiadają za stan i jakość przechowywania znalezisk archeologicznych i tylko w ich kompetencjach leży rozwiązanie tego nabrzmiałego problemu. Jednakże wszelkie decyzje powinny one przedyskutować z przedstawicielami wszystkich zainteresowanych tym problemem stron: archeologiczną, muzealną, władzami samorządowymi, konserwatorskimi. W chwili obecnej nie widać nawet prób wywołania dyskusji na ten temat. Bo takiej szansy nie daje z pewnością najnowsza Ustawa, nie zamykająca, co prawda, możliwości przejęcia przez Państwo obowiązku przechowywania znalezisk archeologicznych, lecz odkładająca wykonanie tego zadania na bliżej nieokreśloną przyszłość (w domyśle: nigdy). Wybrano rozwiązanie przerzucające odpowiedzialność na środowiska lokalne, mając nadzieję, że potrafią one między sobą współdziałać. A z tym bywa różnie. Brak jasnych reguł na pewno nie pomoże we wzajemnym porozumieniu.
Po wejściu Polski do Unii Europejskiej pojawią się zapewne nowe inwestycje i w związku z tym należy liczyć się z kolejnym zwiększonym napływem materiałów z badań archeologicznych (przede wszystkim ratowniczych). W utworzenie Centralnego Magazynu Archeologicznego w Polsce już chyba nikt nie wierzy. Nie skorzystaliśmy w tej mierze ze wzorów naszych niemieckich sąsiadów, którzy wykorzystali wyjście wojsk radzieckich z baz wojskowych i z jednej z nich, pod Berlinem, stworzyli nowoczesny ośrodek konserwatorski, rozwiązując w znacznym stopniu problem magazynowania. W Polsce budynki po bazach poradzieckich niszczeją, również z podobnym problemem spotykają się zarządcy budynków po byłych Państwowych Gospodarstwach Rolnych. Ta sama sytuacja ma miejsce z zabudową po zlikwidowanych bądź likwidowanych garnizonach wojskowych Wojska Polskiego. Tak więc możliwości utworzenia magazynów na terenie niemal każdego z istniejących obecnie województw istnieją, ale słabe i niezbyt liczne środowiska archeologiczne na pewno nie będą w tej sprawie wysłuchiwane przez władze samorządowe, jeśli nie będą wspierane przez władze państwowe czyli Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przy magazynach powinny powstać niewielkie ekspozytury Wojewódzkich Urzędów Ochrony Zabytków. Mogłyby to być więc swego rodzaju ośrodki konserwatorskie, na wzór rozwiązań zastosowanych u naszego zachodniego sąsiada. Oprócz środków z budżetu Państwa bezpośrednie finansowanie tych instytucji opierałoby się na samorządzie poszczególnych województw.
Zdajemy sobie sprawę, że powyższa propozycja wygląda na papierze nadzwyczaj prosto i że w praktyce rzecz będzie znacznie bardziej skomplikowana. Jednakże nie podjęcie żadnych działań, mogących spowodować rozwiązanie problemu magazynowania materiałów z pochodzących głównie z przybierających gwałtownie na sile ratowniczych badań wykopaliskowych, tym bardziej do niczego nie doprowadzi. Artykuł nie porusza wszystkich zasygnalizowanych tutaj problemów. Mimo wielu osiągnięć stan konserwatorstwa archeologicznego w Polsce nadal budzi wiele zastrzeżeń. Prawdopodobnie z tego powodu zauważalny jest lęk w środowiskach związanych z ochroną zabytków archeologicznych przed rozpoczynaniem dyskusji na ten temat. Uważamy jednak, że właśnie dlatego najwyższy czas rozpocząć dyskusję i określić obowiązujące standardy.



Przypisy

1 Np. materiały z kilkunastoletnich badań w rejonie zbiornika "Jeziorsko", zrealizowanych w latach 70- i 80-tych ubiegłego stulecia przez poznańską i szczecińską pracownią archeologiczną PP PKZ, trafiły do niewielkiego Muzeum Regionalnego w Warcie pod Sieradzem.
2 Oczywiście przy zachowaniu zasady regionalności.
3 Zagrzybione i chylące się ku upadkowi magazyny Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza w Świdnicy koło Zielonej Góry zlokalizowane w miejscowości Wicina są tutaj najlepszym przykładem. Brak jakichkolwiek środków finansowych w bardzo napiętym budżecie Muzeum uniemożliwia przeprowadzenie nawet doraźnych remontów.
4 Sytuacja taka zaistniała w Pracowniach Konserwacji Zabytków w Poznaniu, Sp. z o.o., gdzie po likwidacji Pracowni Naukowo-Badawczej i odejściu ostatnich archeologów pozostały bez należytej opieki merytorycznej magazyny pełne materiałów, w tym znakomita kolekcja z badań Poznania lokacyjnego, mająca pierwszorzędne znaczenie dla poznania kultury materialnej mieszkańców nadwarciańskiego grodu w średniowieczu i w czasach nowożytnych. Osobnym problemem jest w tym przypadku kwestia respektowania praw autorskich badaczy onegdaj zatrudnionych w PKZ Sp. z o.o.




Literatura

Grygiel R., Jurek T. 1996
Doliwowie z Nowego Miasta nad Wartą, Dębna i Biechowa, Łódź
Kobyliński 2001
Teoretyczne podstawy konserwacji dziedzictwa naukowego, Warszawa





[/quote]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 9 grudnia 2006, 00:21 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): piątek, 27 sierpnia 2004, 22:58
Posty: 1600
Lokalizacja: EU
Utylizacja :que hee? ale ktoś wymyślił, niby jak miało by się to odbywać?

A problem z tymi skorupami z pewnością jest, po przeprowadzeniu badań gnije to później w jakiś pudłach w magazynie, zdecydowana większość to drobne fragmenty z którymi nic sensownego nie da się zrobić (żadne muzeum tego nie weźmie, bo po co ?)
Można by to było (co niezbyt istotne) częściowo rozdawać studentom aby się mogli w domu uczyć rozpoznawać ceramikę, można byłoby tez nawet i sprzedawać (tylko kto by to chciał kupować?)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 14 stycznia 2007, 17:20 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): czwartek, 28 grudnia 2006, 20:15
Posty: 1804
Lokalizacja: STRZELCE OPOLSKIE
Czytając powyższe wypowiedzi nachodzi mnię taka konkluzja.Konieczna jest zmiana prawa w tej dziedzinie ,ale powinno to być konsultowane z wszystkimi zainteresowanymi/ale czy my potrafimy sie dogadać /"Gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania"/ :666
Dzisiaj ,kupujac wykrywacz potencjalnie staje poza prawem, bo nabywam narzedzie przestepstwa/skoro używanie tego bez zezwolenia-cala masa papierów i czasu :cry: -jest be.... :wq / --tak wiec sprzedajacy /sklep,firma /stają sie "paserem" :666 .
To wszysko jest chore -konieczna jes poważna operacja :1 Myslę,że wiekszość z nas chce robic to co lubi zgodnie z prawem! :za

"Wilk syty i owca cała"


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 17 listopada 2007, 09:25 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): czwartek, 13 lipca 2006, 07:45
Posty: 245
Milo widziec Robi ze zaczynasz dyskusje cytujac uczestnika forum z dwiema zoltymi kartkami.
Wspominam o tym, bo aby brac Twoje zdanie tutaj- i kontynuowac dyskusje trzeba byc przekonanym ze to powazny temat. Nie tylko dlatego ze Ty go rozpoczelaes, ale ze dyskusja jest w gronie osob majacych cos do powiedzenia w temacie.
Bicie piany na forum nic w tym temacie nie zmieni. Ta akcja musi wykroczyc poza wirtualna egzystencje w prawny real. A tu udzial bedzie mozliwy tylko dla osob oddanych tej idei. Skompromitowani nie podskocza, ani ci z nimi powiazani.
Widze konflikt.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 17 listopada 2007, 11:47 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): poniedziałek, 10 października 2005, 12:07
Posty: 4124
Lokalizacja: Kielce
kuczman napisał(a):
Milo widziec Robi ze zaczynasz dyskusje cytujac uczestnika forum z dwiema zoltymi kartkami.

Jakoś nie widzę tego cytatu: :(
A poza tym na tym forum kartki dostaje się za konkretne wypowiedzi, a nie za całokształt kolego kuczman, a wobec tego nie widzę powodu, żeby z definicji dyskryminować każdego "żółtego".


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 19 listopada 2007, 10:49 
Offline
Administrator Honorowy
Administrator Honorowy

Dołączył(a): środa, 27 marca 2002, 01:00
Posty: 3264
:D :D :D

To co napisał kuczman przemilczę litościwie, choć najchętniej wstawiłbym taki dymek z Kajka i Kokosza z tekstem "Buhahaha!" (niestety prawa autorskie trzeba szanować :skromny).

Na poważnie: minął rok od konferencji, wiele się zmieniło (a w zasadzie to nic się nie zmieniło jeśli chodzi o prawo), sytuacja jest nieco inna, miejscami dramatyczna, a ja uważam, że ten problem opisany w tym wątku nadal aktualny. I palący.

rob_k - ten cytat to moje wspomnienie o wystąpieniu na konferencji.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 19 listopada 2007, 18:07 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): poniedziałek, 10 października 2005, 12:07
Posty: 4124
Lokalizacja: Kielce
Robi - nie zdawałem sobie sprawy z tego, że powinienem ująć mój post w QUOTE. :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 grudnia 2007, 06:05 
Offline
Starszy Szeregowy
Starszy Szeregowy

Dołączył(a): piątek, 21 stycznia 2005, 00:20
Posty: 11
Witam !
Temat ciekawy, więc warto powrócić do tematu.

Kolego Robi napisałeś cyt.: "Otóż obecnie właścicielem znalezionych przedmiotów, których nie udaje się ustalić prawowitego właściciela jest Skarb Państwa (ktoś oblatany w prawie przytoczy odpowiedni paragraf Kodeksu Cywilnego)"
Myślę, że jesteś w błędzie. Ciekawy wywód na ten temat znalazłem w tym wątku:
http://www.odkrywca-online.pl/znalazlem ... tml#549578
Oczywiście, gdy chodzi o zabytki to sprawa wyglada inaczej.

Przytoczę tu wypowiedź Pana realisty cyt.:
"RE: Znalazłem Tygrysa Królewskiego... realista (57/4) 2007-11-30 16:09:00
Ten, kto znalazł jakieś drobiazgi może mieć problem, nie mówiąc już o znalezieniu czołgu.
Moim zdaniem zbyt wielka jest nieprecyzyjność przepisów i zbyt wielkie uprawnienia wojewódzkich konserwatorów zabytków. Od ich widzi mi się może zależeć, czy w ogóle warto wychodzić z wykrywaczem lub bez na poszukiwania, by nie narazić się na przykre konsekwencje. Nie mówiąc już o wytycznych, jakie otrzymali konserwatorzy w stosunku do poszukiwaczy.
Słowem: uważaj co znajdujesz, bo możesz popełnić najmniej wykroczenie !

Chciałbym również wyjaśnić pewne mity, które krążą po internecie. Odnoszę wrażenie, że żaden prawnik nigdy na serio tym problemem się nie zajmował - chodzi mi o pozycje poszukiwaczy. Zostali bardzo ograniczeni w swojej pasji.
Najwięcej artykułów na ten temat, znalezionych w Internecie, napisał Marek Dudziak. Są interesujące, ale nie odpowiadają na kilka zasadniczych pytań stawianych przez poszukiwaczy.
Na początek kilka przepisów z kodeksu cywilnego:
Art. 183. § 1. Kto znalazł rzecz zgubioną, powinien niezwłocznie zawiadomić o tym osobę uprawnioną do odbioru rzeczy. Jeżeli znalazca nie wie, kto jest uprawniony do odbioru rzeczy, albo jeżeli nie zna miejsca zamieszkania osoby uprawnionej, powinien niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu właściwy organ państwowy.
§ 2. Przepisy o rzeczach znalezionych stosuje się odpowiednio do rzeczy porzuconych bez zamiaru wyzbycia się własności, jak również do zwierząt, które zabłąkały się lub uciekły.
Art. 184. § 1. Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną znalazca powinien oddać niezwłocznie na przechowanie właściwemu organowi państwowemu, inne zaś rzeczy znalezione - tylko na żądanie tego organu.
§ 2. Jeżeli znalazca przechowuje rzecz u siebie, stosuje się odpowiednio przepisy o nieodpłatnym przechowaniu.
Art. 185. Rozporządzenie Rady Ministrów określi organy właściwe do przechowywania rzeczy znalezionych i do poszukiwania osób uprawnionych do ich odbioru, zasady przechowywania tych rzeczy oraz sposób poszukiwania osób uprawnionych do odbioru.
Art. 186. Znalazca, który uczynił zadość swoim obowiązkom, może żądać znaleźnego w wysokości jednej dziesiątej wartości rzeczy, jeżeli zgłosił swe roszczenie najpóźniej w chwili wydania rzeczy osobie uprawnionej do odbioru.
Art. 187. Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną, które nie zostaną przez uprawnionego odebrane w ciągu roku od dnia wezwania go przez właściwy organ, a w razie niemożności wezwania - w ciągu dwóch lat od ich znalezienia, stają się własnością Skarbu Państwa. Inne rzeczy stają się po upływie tych samych terminów własnością znalazcy, jeżeli uczynił on zadość swoim obowiązkom; jeżeli rzeczy są przechowywane przez organ państwowy, znalazca może je odebrać za zwrotem kosztów.
Art. 188. Przepisów artykułów poprzedzających nie stosuje się w razie znalezienia rzeczy w budynku publicznym albo w innym budynku lub pomieszczeniu otwartym dla publiczności ani w razie znalezienia rzeczy w wagonie kolejowym, na statku lub innym środku transportu publicznego. Znalazca obowiązany jest w tych wypadkach oddać rzecz zarządcy budynku lub pomieszczenia albo właściwemu zarządcy środków transportu publicznego, a ten postąpi z rzeczą zgodnie z właściwymi przepisami.
Art. 189. Jeżeli rzecz mająca znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną została znaleziona w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe, znalazca obowiązany jest oddać rzecz właściwemu organowi państwowemu. Rzecz znaleziona staje się własnością Skarbu Państwa, a znalazcy należy się odpowiednie wynagrodzenie.

Co z tego wynika? W skrócie, bo czas goni. Pomijam nieistotne dla tego tematu analizy przepisów (jak np. odpowiednie stosowanie tych przepisów do zwierząt, które uciekły) i inne nieistotne lub mało istotne dla sprawy elementy przepisów.
Z Art. 183 Wynika powinność zawiadomienia w przypadku znalezienia rzeczy zgubionej, porzuconej bez zamiaru wyzbycia się własności.
a) powinność dotyczy rzeczy:
- zgubionej
- porzuconej bez zamiaru wyzbycia się własności
Nic nie ma na temat rzeczy porzuconych z zamiarem pozbycia się własności.
Przepis ich nie obejmuje. Przykład uciekającego Niemca, który porzuca hełm, mundur, sprzęt. Moim zdaniem w przeważającej części przypadków porzucał z zamiarem pozbycia się własności.
(Takie rozważanie na marginesie sprawy - bardzo ciekawą kwestią prawna jest, czy w ogóle żołnierz był właścicielem tych rzeczy. Chyba należy uznać, że właścicielem była armia a on otrzymał je w użyczenie. Dlatego przypuszczać można, że obecnie właścicielem jest ten sam podmiot - Niemcy.)
Powracając do tematu. Wniosek, który się nasuwa:
Rzeczy porzucone z zamiarem wyzbycia się ich własności, a następnie znalezione, stają się własnością znalazcy. Stare przysłowie mówi: znalezione nie kradzione.
b) Drugi element to powinność zawiadomienia (ale nie obowiązek).
Co się stanie, gdy nie złożymy zawiadomienia? To zależy od rodzaju znaleziska.
Na podstawie tylko kodeksu cywilnego możemy stwierdzić, że konsekwencje nie zawiadomienia będą niewielkie. Znalazca traci prawo do żądania znaleźnego.
(Musi to swoje roszczenie zgłosić najpóźniej do momentu wydania rzeczy osobie uprawnionej. Najczęściej osobą uprawnioną jest właściciel lub osoba przez niego upoważniona.)
c) Gdy znalazca zawiadamia o znalezieniu rzeczy zgubionej, porzuconej bez zamiaru wyzbycia się własności. Zgodnie z art 184 k.c. takie rzeczy jak:
- pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną znalazca powinien oddać niezwłocznie na przechowanie właściwemu organowi państwowemu,
- inne zaś rzeczy znalezione - tylko na żądanie tego organu. Może więc je zatrzymać na przechowanie u siebie.
(Gdy rzeczy przechowuje u siebie to stosuje się odpowiednio przepisy o nieodpłatnym przechowaniu. Kasy za to nie dostanie, ale gdy odda rzecz na przechowanie odpowiedniemu organowi, to już za przechowanie musi zapłacić, w sytuacji gdy będzie mógł zostać właścicielem takiej rzeczy).
Tu trzeba zaznaczyć, ze znalazca takich rzeczy nie jest właścicielem rzeczy a jedynie je posiada. Właścicielem rzeczy nie jest też automatycznie Skarb Państwa.
- pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną, stają się własnością Skarbu Państwa, jeżeli:
nie zostaną przez uprawnionego odebrane w ciągu roku od dnia wezwania go przez właściwy organ,
a w razie niemożności wezwania (bo np. nie udało się ustalić kto nim jest) - w ciągu dwóch lat od ich znalezienia,
- inne rzeczy stają się własnością znalazcy, po upływie tych samych terminów, jeżeli uczynił on zadość swoim obowiązkom.

Tu uwaga ogólna - te przepisy nie mają zastosowania gdy rzeczy zostały znalezione w w budynku publicznym albo w innym budynku lub pomieszczeniu otwartym dla publiczności ani w razie znalezienia rzeczy w wagonie kolejowym, na statku lub innym środku transportu publicznego. Znalazca obowiązany jest w tych wypadkach oddać rzecz zarządcy budynku lub pomieszczenia albo właściwemu zarządcy środków transportu publicznego.
Tu już jest obowiązek, o konsekwencjach nie wywiązania się z obowiązku mówią inne przepisy szczegółowe.
Ciekawy jest Art. 189 k.c.:
Dotyczy rzeczy znalezionej, która ma znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną i została znaleziona w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe.
Wtedy znalazca obowiązany jest oddać rzecz właściwemu organowi państwowemu. Mamy tu obowiązek.
Rzecz znaleziona staje się własnością Skarbu Państwa (ale nie automatycznie lecz na mocy odpowiedniego orzeczenia), a znalazcy należy się odpowiednie wynagrodzenie.

Od razu nasuwają się pytania:
Co to znaczy "znaczniejszą wartość materialną" albo "wartość naukową lub artystyczną"?
Ile to jest "znaczniejsza wartość materialna" i kto o tym decyduje?
O wartości naukowej można polemizować a o artystycznej to już w ogóle sądów tyle co oceniających.
Wypowiadać się na ten temat, jak można przypuszczać, powinien specjalista.

To tyle na razie. Dalsze przepisy później omówię - jak znajdę wolną chwilę.
Oczywiście dalsze przepisy mogą dokładniej wyjaśnić te kwestie.
Zwrócę uwagę, że dalsze przepisy mogą nakładać również dalsze obowiązki na znalazcę.
Kierowanie się tylko kodeksem cywilnym jest niewystarczające. "

i drugi cytat:
"RE: Znalazłem Tygrysa Królewskiego... realista (57/4) 2007-11-30 21:37:00
Ciekawy problem, który zauważyłem przy lekturze przepisów kodeksu cywilnego, to wzajemny stosunek przepisów artykułów: 183, 184 i 189.

Czy art. 183 jest równorzędny w stosunku do art. 184 k.c. i 189 k.c.
Konsekwencje tych rozważań są doniosłe.
Ponieważ art. 183 mówi o:
- znalezieniu rzeczy zgubionej
- znalezieniu rzeczy porzuconej bez zamiaru pozbycia się własności.
Nie mówi o:
- znalezieniu rzeczy porzuconej z zamiarem pozbycia się własności.

Bez wdawania się w analizę, jedynie dla potrzeb poszukiwaczy moim zdaniem, (aczkolwiek zastrzegam sobie możliwość błędu, bo nie miałem czasu na znalezienie komentarzy na ten temat – jeżeli w ogóle takowe są).
Tak więc, moim zdaniem, art. 184 jest podporządkowany art. 183. Co z tego wynika?
Art. 184 k.c. wymienia rzeczy takie jak pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną. Moim zdaniem nie obejmuje przypadku, w którym wymienione rzeczy były porzucone z zamiarem wyzbycia się ich własności.
Jeżeli ktoś porzuci takie rzeczy z zamiarem wyzbycia się ich własności to nie ma obowiązku oddawania ich do właściwego organu.
Problem w tym, że mało kto przy zdrowych zmysłach pozbywa się takich rzeczy. Druga sprawa, że trudno ustalić czy faktycznie pozbył się tych rzeczy z zamiarem wyzbyci a się własności. A działać trzeba szybko i dokonać tych ustaleń bez nieuzasadnionej zwłoki.
Choć nie ma to zasadniczego znaczenia w praktyce, to nie można wykluczyć przypadku wyjątkowego, gdy taki fakt może zaistnieć. Można sobie teoretycznie wyobrazić, że były właściciel potwierdzi, że porzucił tę wartościową rzecz świadomie i z zamiarem wyzbycia się jej własności. Wtedy znalazca, moim zdaniem, staje się nowym właścicielem.
Przepraszam czytających, że powtarzam pewne zwroty, ale chciałbym być możliwie precyzyjny.
Większe znaczenie ma to w odniesieniu do przepisu art. 184 k.c., który w zdaniu drugim mówi, że inne rzeczy znalezione znalazca powinien oddać - tylko na żądanie tego organu.
Konsekwentnie twierdzę, że nie dotyczy to rzeczy porzuconych z zamiarem wyzbycia się własności. W tym przypadku mimo żądania organu nie musimy ich wydawać. Powinniśmy to jednak zrobić w razie znalezienia rzeczy zgubionej lub porzuconej bez zamiaru wyzbycia się własności.

Trudniejszy problem do rozstrzygnięcia jest w przypadku art.189 k.c.
Skłaniałbym się jednak również do przyjęcia stanowiska, że przepis ten ma charakter podporządkowany w stosunku do art. 183 jak mówią prawnicy lex speciali i dotyczy on jedynie trybu nabycia własności przez Skarb Państwa.
Wynika z tego, że znalazca rzeczy mającej znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną powinien oddać rzecz właściwemu organowi państwowemu.
Z tą jednak modyfikacją, że jeżeli rzecz została znaleziona w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe, wtedy (bez potrzeby poszukiwania osoby uprawnionej) rzecz znaleziona staje się własnością Skarbu Państwa. Nie ma potrzeby czekania roku lub dwu, aż własność przejdzie na Skarb Państwa (bo przecież poszukiwanie właściciela jest bezcelowe). Dotyczy to rzeczy zagubionych i porzuconych bez zamiaru wyzbycia się ich własności.
A contrario i w konsekwencji przyjęcia mojego stanowiska, gdy znajdziemy rzecz, która została porzucona z zamiarem wyzbycia się własności, mimo to, że jest to rzecz mająca znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną, to nie mamy obowiązku jej oddawać.
W praktyce trudno będzie ustalić, że ktoś przy zdrowych zmysłach pozbył się takich wartościowych rzeczy. Będzie to tym trudniej ustalić, że z okoliczności wynika, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe. Trudno stwierdzić, że miał taki zamiar.
Gdyby tylko kierować się kodeksem cywilnym. W odniesieniu do głównego tematu wątku, czyli czołgu Tygrys, to można by przyjąć, że wszystko zależy od tego czy właściciel porzucił czołg z zamiarem wyzbycia się jego własności, czy też bez tego zamiaru (o zgubieniu nie mówię, bo trudno zgubić czołg).
Jeżeli z zamiarem wyzbycia się własności to znalazca jest właścicielem. Jeżeli nie to musisz oddać czołg (z reguły ze względu na gabaryty, czołg czasowo pozostaje tam gdzie jest). Tzn. musisz zawiadomić odpowiedni organ. Poszukiwać właściciela będzie trudno (chyba, że przyjmiemy, że właścicielem są nadal Niemcy). W tym wypadku własność przejdzie na Skarb Państwa (ale nie automatycznie).

Jak widać, wiele zależy tu od interpretacji i zręczności prawnika.
Tu podstawowa uwaga, że moja analiza prowadzona jest tylko na podstawie kodeksu cywilnego. Inne przepisy mogą regulować dane kwestie bardziej szczegółowo a nawet odmiennie. "


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 grudnia 2007, 12:30 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): środa, 11 maja 2005, 22:34
Posty: 215
Wszystko ładnie pięknie tylko że powyższe wywody nie dotyczą zabytków, których status jest uregulowany w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami - tu wyraźnie pisze kto jest właściciekem znalezionych zabytków i jakie ma obowiązki.
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 grudnia 2007, 14:31 
Offline
Starszy Szeregowy
Starszy Szeregowy

Dołączył(a): piątek, 21 stycznia 2005, 00:20
Posty: 11
Witam !
Zgadzam się nie dotyczy to zabytków. Wyraźnie w tekscie jest mowa, że analiza dotyczy tylko przepisów kodeksu cywilnego.
Oczywiście ustawa o ochronie zabytków, odnosi się do zabytków.
A czy np. zwykła łuska jest zabytkiem?
Myślę , że teraz znajdując niektóre rzeczy nie trzeba od razu myśleć, że są własnością Skarbu Państwa.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 25 grudnia 2007, 04:02 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): sobota, 22 listopada 2003, 17:42
Posty: 1200
Lokalizacja: Warszawa
Uwaga, byłem zabanowany i mam dwie żółte więc może nie warto brać poważnie tego co mówię......... cytując jednego z moich poprzedników.

Po upadku komuny Rząd Polski powinien zabrać się do roboty i przystosować, nawet powiedziałbym - zupgrade'ować nasze prawo.
Mówię o wszelkich kodeksach i połowie ustaw z zasadniczą na czele.
Niestety - ważniejszy był Konkordat w pierwszej kadencji i aborcja w dwóch następnych. O walce politycznej nie wspomnę. To też zabrało masę czasu naszym herosom polityki.
W międzyczasie wdepnęliśmy w Europę i tu kolejny problem bo teraz wymagają od nas zmian prawa by dostosować je do Europejskiego a pozostawiają furtkę otwartą na pewne prawa wewnętrzne.
W związku z tym kolejne Rządy zajmowały się różnymi głupotami zapomniawszy na śmierć o najważniejszym. O prawie obowiązującym w Polsce. Prawie karnym, budowlanym, prawie pracy, prawie cywilnym itd itp.
Dlatego też masa rzeczy jest do uporządkowania tylko problem w tym, że w międzyczasie rzucane są nowe hasła:
Irak
Afganistan
2012 itd
W związku z powyższym trzeba na szybko klecić nowe ustawy a o uporządkowaniu starych - tej stajni Augiasza - nikt nie myśli.
Co to powoduje?
Ano to, że jak byście chcieli w tej chwili zmienić prawo dotyczące zabytków i tematu własności znalezisk to trzeba by się wrócić do ustawy zasadniczej, skorelować ją z wieloma innymi ustawami na jakich ona bazuje i dokonać zmian wielu ustaw i rozporządzeń.

Dla wielu zdziwieniem jest, że taki Kazik, idąc 200 lat temu zgubił moniaka i teraz co? Jak ja go dziś znajdę to dziwnym trafem moniak zmienił właściciela, mało tego - bez wiedzy i zgody właściciela rzeczywistego. Stał się własnością Skarbu Państwa.
Ale to jest pryszcz w ramach tych utopii...
Pryszczem również jest to, że jeśli ja za swoje pieniądze kupiłem sobie 20 ha, za pieniądze opodatkowane, czyli z zarobionych pieniędzy, mój pracodawca oddał cesarzowi co cesarskie, ja oddałem w postaci podatku dochodowego, i jeszcze mnie ograbili na podatku obrotowym który dla zmylenia przeciwnika nazywa się VAT.......
.....Jestem więc właścicielem tej ziemi czyli od dziś nikt nie powinien w ogóle wejść na mój teren, nachodzić mnie bądź czegokolwiek od mnie chcieć. Od dziś Ja powinienem wydawać zgodę na mieszkanie na moich hektarach i pobierać podatki od ludzi, którzy uprawiają moją ziemię. Ja nie nabyłem lenna tylko mam akt własności, To moja ziemia.
Tymczasem na wiosnę puka pan poborca i prosi o uregulowanie podatku gruntowego. Przecież to nie lenno!!!!!
Podatek gruntowy musi być zapłacony i basta!
W zalążku jest podatek katastralny (katastrofalny)
Chcę coś wybudować na swojej ziemi to muszę się prosić u jakiegoś urzędnika o zgodę na budowę a jak wybuduję to znów mnie opodatkują.
Stając się właścicielem czegoś za pieniądze z legalu, pieniądze opodatkowane już, staję się właścicielem problemów i staję sie stałym płatnikiem różnych podatków. Staję się dłużnikiem Skarbu Państwa. A przecież to moje..................
Skoro moje to wszystko co znajdę - czy grzyby w miom lesie, czy jajko w gniazdku, czy moniaka w warstwie ornej czy węgiel 180 metrów pod powierzchnią - wszystko powinno być moje bo to moja ziemia - no chyba, że to jednak nie jest moja ziemia. Chyba że własność ziemska jest tylko iluzoryczna - wirtualna ( w przeciwieństwie do podatków).

Tym tropem idąc powinniśmy w naszej Kochanej Ojczyźnie zmienić bardzo dużo przepisów. Na pewno powinno się zmienić podejście do zabytków - głównie z tego powodu, że na przestrzeni wieków ograbiono nas z 90% ( a może i więcej) zabytków. Nie mówię tu tylko o skarbach Dziedzictwa Narodowego, które każdy bez mała sąsiad nam w trakcie najazdów kradł i nigdy nie oddał. Mówię też o świadomym niszczeniu miast, zabytków architektury itd. Planowym wykradaniu po wojnie i wywożeniu na wschód naszych skarbów i skarbów nam ukradzionych przez niemców a im odebranych. Zarówno Amerykanie jak i Sovieci nigdy nam nie oddali takich zabytków i przetrzymują je po magazynach i piwnicach muzeów po dziś dzień. W piwnicach ermitażu zalega cała biblioteka Stanisławowska, której nawet czytać nie umieją.......

Polska, która ma tak mało zabytków powinna każdy jeden, kazdy !!! ....... traktować z pietyzmem.
Tymczasem przepisy polskie nie pozawalają na przykład ratować drobnych zabytków metalowych z pól rolnych, kilka razy w roku traktowanych przez pługi, brony talerzowe, kultywatory itd, które niszczą je (o solach ponawozowych nie wspomnę)
Zmieniając prawo o zabytkach trzeba by uporządkować prawo własności i prawo podatkowe.
Warto się przyjrzeć co w innych krajach jest, jakie przepisy obowiązują detektorystów i starać się tak te przepisy w Polsce przeflancować by dały korzyść Państwu a przez to też ochwronie właśnie Dziedzictwa Narodowego. Bo czymże jest odnalezienie, wyczyszczenie i odpowiednie zakonserwowanie i zabezpieczenie prostej boratynki? Ratowaniem od szczeznięcia naszego Dziedzictwa??????
Nie
złodziejstwem
i to właśnie trzeba zmienić............
Zmienić trzeba przede wszystkim jajogłowych konserwatorów i konserwę archeologiczną.
Wtedy dopiero dało by sie coś zrobić - może. Ale to "może" mimo, że jest przez samo "Ż" to jest długie, szerokie i głębokie.
Każdy kolejny urzędas, który jest na naszej (podatników) pensji - pierwsze co pomyśli to to, że my za darmochę pozyskujemy a jeszcze chcieli byśmy za to pieniądze.
Mentalność ludzi da się zmienić tylko poprzez szkolenie w nowym duchu młodych kadr pozwalając by stare zmarły.....
Mamy co najmniej 30 lat na załatwienie czegokolwiek po naszej myśli ale ja i tak jestem optymistą i będę lobbować i pomagać i działać by się coś zmieniło.
Możecie na mnie liczyć i jak by się coś działo jestem zawsze chętny uczestniczyć tak jak odstatnio w OODZIE

Kocio


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 25 grudnia 2007, 13:43 
Offline
Główny Administrator
Główny Administrator

Dołączył(a): wtorek, 15 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 4353
Lokalizacja: Gliwice
Wszelki duch ...... Kocio zmartwychwstał :)
Lub przemówił ludzkim głosem .
Kocio od czasu jak ślad po Tobie zaginął OODA przestała istnieć a powstał KOBiDZ ;)
Co do wlasności to model amerykański w socjalistycznej europie nie przejdzie.
W tej części świata wlasność jest pojmowana w specyficzny sposób i nic tego nie zmieni.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL