Witam !
Temat ciekawy, więc warto powrócić do tematu.
Kolego Robi napisałeś cyt.: "Otóż obecnie właścicielem znalezionych przedmiotów, których nie udaje się ustalić prawowitego właściciela jest Skarb Państwa (ktoś oblatany w prawie przytoczy odpowiedni paragraf Kodeksu Cywilnego)"
Myślę, że jesteś w błędzie. Ciekawy wywód na ten temat znalazłem w tym wątku:
http://www.odkrywca-online.pl/znalazlem ... tml#549578
Oczywiście, gdy chodzi o zabytki to sprawa wyglada inaczej.
Przytoczę tu wypowiedź Pana realisty cyt.:
"RE: Znalazłem Tygrysa Królewskiego... realista (57/4) 2007-11-30 16:09:00
Ten, kto znalazł jakieś drobiazgi może mieć problem, nie mówiąc już o znalezieniu czołgu.
Moim zdaniem zbyt wielka jest nieprecyzyjność przepisów i zbyt wielkie uprawnienia wojewódzkich konserwatorów zabytków. Od ich widzi mi się może zależeć, czy w ogóle warto wychodzić z wykrywaczem lub bez na poszukiwania, by nie narazić się na przykre konsekwencje. Nie mówiąc już o wytycznych, jakie otrzymali konserwatorzy w stosunku do poszukiwaczy.
Słowem: uważaj co znajdujesz, bo możesz popełnić najmniej wykroczenie !
Chciałbym również wyjaśnić pewne mity, które krążą po internecie. Odnoszę wrażenie, że żaden prawnik nigdy na serio tym problemem się nie zajmował - chodzi mi o pozycje poszukiwaczy. Zostali bardzo ograniczeni w swojej pasji.
Najwięcej artykułów na ten temat, znalezionych w Internecie, napisał Marek Dudziak. Są interesujące, ale nie odpowiadają na kilka zasadniczych pytań stawianych przez poszukiwaczy.
Na początek kilka przepisów z kodeksu cywilnego:
Art. 183. § 1. Kto znalazł rzecz zgubioną, powinien niezwłocznie zawiadomić o tym osobę uprawnioną do odbioru rzeczy. Jeżeli znalazca nie wie, kto jest uprawniony do odbioru rzeczy, albo jeżeli nie zna miejsca zamieszkania osoby uprawnionej, powinien niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu właściwy organ państwowy.
§ 2. Przepisy o rzeczach znalezionych stosuje się odpowiednio do rzeczy porzuconych bez zamiaru wyzbycia się własności, jak również do zwierząt, które zabłąkały się lub uciekły.
Art. 184. § 1. Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną znalazca powinien oddać niezwłocznie na przechowanie właściwemu organowi państwowemu, inne zaś rzeczy znalezione - tylko na żądanie tego organu.
§ 2. Jeżeli znalazca przechowuje rzecz u siebie, stosuje się odpowiednio przepisy o nieodpłatnym przechowaniu.
Art. 185. Rozporządzenie Rady Ministrów określi organy właściwe do przechowywania rzeczy znalezionych i do poszukiwania osób uprawnionych do ich odbioru, zasady przechowywania tych rzeczy oraz sposób poszukiwania osób uprawnionych do odbioru.
Art. 186. Znalazca, który uczynił zadość swoim obowiązkom, może żądać znaleźnego w wysokości jednej dziesiątej wartości rzeczy, jeżeli zgłosił swe roszczenie najpóźniej w chwili wydania rzeczy osobie uprawnionej do odbioru.
Art. 187. Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną, które nie zostaną przez uprawnionego odebrane w ciągu roku od dnia wezwania go przez właściwy organ, a w razie niemożności wezwania - w ciągu dwóch lat od ich znalezienia, stają się własnością Skarbu Państwa. Inne rzeczy stają się po upływie tych samych terminów własnością znalazcy, jeżeli uczynił on zadość swoim obowiązkom; jeżeli rzeczy są przechowywane przez organ państwowy, znalazca może je odebrać za zwrotem kosztów.
Art. 188. Przepisów artykułów poprzedzających nie stosuje się w razie znalezienia rzeczy w budynku publicznym albo w innym budynku lub pomieszczeniu otwartym dla publiczności ani w razie znalezienia rzeczy w wagonie kolejowym, na statku lub innym środku transportu publicznego. Znalazca obowiązany jest w tych wypadkach oddać rzecz zarządcy budynku lub pomieszczenia albo właściwemu zarządcy środków transportu publicznego, a ten postąpi z rzeczą zgodnie z właściwymi przepisami.
Art. 189. Jeżeli rzecz mająca znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną została znaleziona w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe, znalazca obowiązany jest oddać rzecz właściwemu organowi państwowemu. Rzecz znaleziona staje się własnością Skarbu Państwa, a znalazcy należy się odpowiednie wynagrodzenie.
Co z tego wynika? W skrócie, bo czas goni. Pomijam nieistotne dla tego tematu analizy przepisów (jak np. odpowiednie stosowanie tych przepisów do zwierząt, które uciekły) i inne nieistotne lub mało istotne dla sprawy elementy przepisów.
Z Art. 183 Wynika powinność zawiadomienia w przypadku znalezienia rzeczy zgubionej, porzuconej bez zamiaru wyzbycia się własności.
a) powinność dotyczy rzeczy:
- zgubionej
- porzuconej bez zamiaru wyzbycia się własności
Nic nie ma na temat rzeczy porzuconych z zamiarem pozbycia się własności.
Przepis ich nie obejmuje. Przykład uciekającego Niemca, który porzuca hełm, mundur, sprzęt. Moim zdaniem w przeważającej części przypadków porzucał z zamiarem pozbycia się własności.
(Takie rozważanie na marginesie sprawy - bardzo ciekawą kwestią prawna jest, czy w ogóle żołnierz był właścicielem tych rzeczy. Chyba należy uznać, że właścicielem była armia a on otrzymał je w użyczenie. Dlatego przypuszczać można, że obecnie właścicielem jest ten sam podmiot - Niemcy.)
Powracając do tematu. Wniosek, który się nasuwa:
Rzeczy porzucone z zamiarem wyzbycia się ich własności, a następnie znalezione, stają się własnością znalazcy. Stare przysłowie mówi: znalezione nie kradzione.
b) Drugi element to powinność zawiadomienia (ale nie obowiązek).
Co się stanie, gdy nie złożymy zawiadomienia? To zależy od rodzaju znaleziska.
Na podstawie tylko kodeksu cywilnego możemy stwierdzić, że konsekwencje nie zawiadomienia będą niewielkie. Znalazca traci prawo do żądania znaleźnego.
(Musi to swoje roszczenie zgłosić najpóźniej do momentu wydania rzeczy osobie uprawnionej. Najczęściej osobą uprawnioną jest właściciel lub osoba przez niego upoważniona.)
c) Gdy znalazca zawiadamia o znalezieniu rzeczy zgubionej, porzuconej bez zamiaru wyzbycia się własności. Zgodnie z art 184 k.c. takie rzeczy jak:
- pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną znalazca powinien oddać niezwłocznie na przechowanie właściwemu organowi państwowemu,
- inne zaś rzeczy znalezione - tylko na żądanie tego organu. Może więc je zatrzymać na przechowanie u siebie.
(Gdy rzeczy przechowuje u siebie to stosuje się odpowiednio przepisy o nieodpłatnym przechowaniu. Kasy za to nie dostanie, ale gdy odda rzecz na przechowanie odpowiedniemu organowi, to już za przechowanie musi zapłacić, w sytuacji gdy będzie mógł zostać właścicielem takiej rzeczy).
Tu trzeba zaznaczyć, ze znalazca takich rzeczy nie jest właścicielem rzeczy a jedynie je posiada. Właścicielem rzeczy nie jest też automatycznie Skarb Państwa.
- pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną, stają się własnością Skarbu Państwa, jeżeli:
nie zostaną przez uprawnionego odebrane w ciągu roku od dnia wezwania go przez właściwy organ,
a w razie niemożności wezwania (bo np. nie udało się ustalić kto nim jest) - w ciągu dwóch lat od ich znalezienia,
- inne rzeczy stają się własnością znalazcy, po upływie tych samych terminów, jeżeli uczynił on zadość swoim obowiązkom.
Tu uwaga ogólna - te przepisy nie mają zastosowania gdy rzeczy zostały znalezione w w budynku publicznym albo w innym budynku lub pomieszczeniu otwartym dla publiczności ani w razie znalezienia rzeczy w wagonie kolejowym, na statku lub innym środku transportu publicznego. Znalazca obowiązany jest w tych wypadkach oddać rzecz zarządcy budynku lub pomieszczenia albo właściwemu zarządcy środków transportu publicznego.
Tu już jest obowiązek, o konsekwencjach nie wywiązania się z obowiązku mówią inne przepisy szczegółowe.
Ciekawy jest Art. 189 k.c.:
Dotyczy rzeczy znalezionej, która ma znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną i została znaleziona w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe.
Wtedy znalazca obowiązany jest oddać rzecz właściwemu organowi państwowemu. Mamy tu obowiązek.
Rzecz znaleziona staje się własnością Skarbu Państwa (ale nie automatycznie lecz na mocy odpowiedniego orzeczenia), a znalazcy należy się odpowiednie wynagrodzenie.
Od razu nasuwają się pytania:
Co to znaczy "znaczniejszą wartość materialną" albo "wartość naukową lub artystyczną"?
Ile to jest "znaczniejsza wartość materialna" i kto o tym decyduje?
O wartości naukowej można polemizować a o artystycznej to już w ogóle sądów tyle co oceniających.
Wypowiadać się na ten temat, jak można przypuszczać, powinien specjalista.
To tyle na razie. Dalsze przepisy później omówię - jak znajdę wolną chwilę.
Oczywiście dalsze przepisy mogą dokładniej wyjaśnić te kwestie.
Zwrócę uwagę, że dalsze przepisy mogą nakładać również dalsze obowiązki na znalazcę.
Kierowanie się tylko kodeksem cywilnym jest niewystarczające. "
i drugi cytat:
"RE: Znalazłem Tygrysa Królewskiego... realista (57/4) 2007-11-30 21:37:00
Ciekawy problem, który zauważyłem przy lekturze przepisów kodeksu cywilnego, to wzajemny stosunek przepisów artykułów: 183, 184 i 189.
Czy art. 183 jest równorzędny w stosunku do art. 184 k.c. i 189 k.c.
Konsekwencje tych rozważań są doniosłe.
Ponieważ art. 183 mówi o:
- znalezieniu rzeczy zgubionej
- znalezieniu rzeczy porzuconej bez zamiaru pozbycia się własności.
Nie mówi o:
- znalezieniu rzeczy porzuconej z zamiarem pozbycia się własności.
Bez wdawania się w analizę, jedynie dla potrzeb poszukiwaczy moim zdaniem, (aczkolwiek zastrzegam sobie możliwość błędu, bo nie miałem czasu na znalezienie komentarzy na ten temat – jeżeli w ogóle takowe są).
Tak więc, moim zdaniem, art. 184 jest podporządkowany art. 183. Co z tego wynika?
Art. 184 k.c. wymienia rzeczy takie jak pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną. Moim zdaniem nie obejmuje przypadku, w którym wymienione rzeczy były porzucone z zamiarem wyzbycia się ich własności.
Jeżeli ktoś porzuci takie rzeczy z zamiarem wyzbycia się ich własności to nie ma obowiązku oddawania ich do właściwego organu.
Problem w tym, że mało kto przy zdrowych zmysłach pozbywa się takich rzeczy. Druga sprawa, że trudno ustalić czy faktycznie pozbył się tych rzeczy z zamiarem wyzbyci a się własności. A działać trzeba szybko i dokonać tych ustaleń bez nieuzasadnionej zwłoki.
Choć nie ma to zasadniczego znaczenia w praktyce, to nie można wykluczyć przypadku wyjątkowego, gdy taki fakt może zaistnieć. Można sobie teoretycznie wyobrazić, że były właściciel potwierdzi, że porzucił tę wartościową rzecz świadomie i z zamiarem wyzbycia się jej własności. Wtedy znalazca, moim zdaniem, staje się nowym właścicielem.
Przepraszam czytających, że powtarzam pewne zwroty, ale chciałbym być możliwie precyzyjny.
Większe znaczenie ma to w odniesieniu do przepisu art. 184 k.c., który w zdaniu drugim mówi, że inne rzeczy znalezione znalazca powinien oddać - tylko na żądanie tego organu.
Konsekwentnie twierdzę, że nie dotyczy to rzeczy porzuconych z zamiarem wyzbycia się własności. W tym przypadku mimo żądania organu nie musimy ich wydawać. Powinniśmy to jednak zrobić w razie znalezienia rzeczy zgubionej lub porzuconej bez zamiaru wyzbycia się własności.
Trudniejszy problem do rozstrzygnięcia jest w przypadku art.189 k.c.
Skłaniałbym się jednak również do przyjęcia stanowiska, że przepis ten ma charakter podporządkowany w stosunku do art. 183 jak mówią prawnicy lex speciali i dotyczy on jedynie trybu nabycia własności przez Skarb Państwa.
Wynika z tego, że znalazca rzeczy mającej znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną powinien oddać rzecz właściwemu organowi państwowemu.
Z tą jednak modyfikacją, że jeżeli rzecz została znaleziona w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe, wtedy (bez potrzeby poszukiwania osoby uprawnionej) rzecz znaleziona staje się własnością Skarbu Państwa. Nie ma potrzeby czekania roku lub dwu, aż własność przejdzie na Skarb Państwa (bo przecież poszukiwanie właściciela jest bezcelowe). Dotyczy to rzeczy zagubionych i porzuconych bez zamiaru wyzbycia się ich własności.
A contrario i w konsekwencji przyjęcia mojego stanowiska, gdy znajdziemy rzecz, która została porzucona z zamiarem wyzbycia się własności, mimo to, że jest to rzecz mająca znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną, to nie mamy obowiązku jej oddawać.
W praktyce trudno będzie ustalić, że ktoś przy zdrowych zmysłach pozbył się takich wartościowych rzeczy. Będzie to tym trudniej ustalić, że z okoliczności wynika, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe. Trudno stwierdzić, że miał taki zamiar.
Gdyby tylko kierować się kodeksem cywilnym. W odniesieniu do głównego tematu wątku, czyli czołgu Tygrys, to można by przyjąć, że wszystko zależy od tego czy właściciel porzucił czołg z zamiarem wyzbycia się jego własności, czy też bez tego zamiaru (o zgubieniu nie mówię, bo trudno zgubić czołg).
Jeżeli z zamiarem wyzbycia się własności to znalazca jest właścicielem. Jeżeli nie to musisz oddać czołg (z reguły ze względu na gabaryty, czołg czasowo pozostaje tam gdzie jest). Tzn. musisz zawiadomić odpowiedni organ. Poszukiwać właściciela będzie trudno (chyba, że przyjmiemy, że właścicielem są nadal Niemcy). W tym wypadku własność przejdzie na Skarb Państwa (ale nie automatycznie).
Jak widać, wiele zależy tu od interpretacji i zręczności prawnika.
Tu podstawowa uwaga, że moja analiza prowadzona jest tylko na podstawie kodeksu cywilnego. Inne przepisy mogą regulować dane kwestie bardziej szczegółowo a nawet odmiennie. "