FDJ napisał(a):
Jedyne rozwiązanie jakie widzę to jednak stowarzyszenia.
FDJ
I chyba nie ma innej alternatywy.
Ostatnio w czasie rozmowy z dyrektorem jednego z dość prężnie działających muzeów regionalnych, padło podobne stwierdzenie.
Nie z moich ust tylko dyrektora. jedynym rozwiązaniem to stowarzyszenia, koła historyczne przy muzeach etc.
Z legalnym opiekunem np. dyrektorem takiego muzeum. Na wzór myśliwskich kół łowieckich. Opiekują się danym terenem, prowadzą legalne poszukiwania ze wsparciem merytorycznym pracowników muzeum i przy okazji pilnują swego podwórka by ktoś nie łaził po stanowiskach. A jeśli ktoś zaprzyjaźniony bądź nie chciałby pokopać na tym terenie kontaktuje się z szefem koła i sam bądź w towarzystwie jakiegoś miejscowego przedstawiciela koła sobie chodzi po terenie. Pewnie koniecznym byłoby stworzenie jakiejś organizacji nadzorującej centralnie działanie kół. A składki nie musiałyby koniecznie byc specjalnie wysokie. by nie zniechęcać młodych ludzi np. uczących się i nie zarabiających do pasji poszukiwań.
\
Ale jak wiemy temat ten był już wałkowany wiele razy i największe emocje budziło zrzeszanie się. Niestety innej możliwości chyba nie ma. Wzory brytyjskie serwowane przez jednego z Kolegów - chyba szefa innego forum, należy uznać w naszych realiach za utopię.
Każda władza będzie współpracować z organizacją o uregulowanym statusie prawnym, nie z jednostkami.
konkludując wydaje mi sie że największe sprzeciwy co do zrzeszania się mają ludzie łamiący prawo świadomie, handlarze, którym panujący chaos wydaje się być wygodnym, bo w imię demokratycznego prawa do samostanowienia każdego poszukiwacza można robić co się chce kopać i sprzedawać w imię zasad ekonomii.