Teraz jest niedziela, 12 kwietnia 2026, 10:44

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 21 maja 2009, 22:21 
Offline
Chorąży Sztabowy
Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): sobota, 2 lutego 2008, 20:39
Posty: 199
nie rozumiem dlaczego wszyscy tak czepneli sie pasow ... to czy je zapinasz czy tez nie twoja sprawa ...to czy uratuja zycie czy nie zalezy w zasadzie od przypadku, znam kogos kto przezyl bo nie zapial znalem tez takiego ktory nie zapial i niestety nie przezyl..... "film "ukazuje rowniez sytuacje gdzie gina niewinni ludzie czesto dzieci , nie wiem jak inni koledzy ale ja jestem szczesliwym ojcem i jak pomysle ze cos takiego jak np. na filmie 2 mogloby spotkac mojego synka to az mi sie ... (brak słów) ... jesli sa debile ktozy nie szanuja wlasnego zycia ich sprawa niech nie zapinaja pasow i w ogóle prowadza tylem do kierunku jazdy ale na na odludziu... niestety czesto tacy kretyni wychodza bez szwanku pozbawiajac jednych zycia a innych najblizszych-to jest niesprawiedliwe ...co tam pasy


Ostatnio edytowano piątek, 22 maja 2009, 00:16 przez kludi, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 21 maja 2009, 22:50 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): środa, 28 grudnia 2005, 20:54
Posty: 1432
Lokalizacja: Szczecin, dawniej Stettin-Hökendorf
Ja jakoś zapinam pasy. Oczywiście są wyjątki gdy ich nie zapięcie kogoś uratowało, ale jednak to jakieś tam 5% ogółu pewnie jak nie mniej. Znam przypadek gdy koleś nie zapiął pasów i gdy jego auto owinęło się na drzewie on wypadł przez szybę, tylko że kawałek dalej zatrzymał się na następnym drzewie i niewiele z niego zostało. No i jak macie poduszkę to przy nie zapiętych pasach nawet przy małej prędkości przy stłuczce otwierająca się poduszka może wam przetrącić kręgosłup.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 02:10 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): niedziela, 12 października 2003, 02:31
Posty: 1150
Lokalizacja: Warszawa / Betlahem / Amman
Powiem wam tak :
Nie ma dobrych kierowcow i jest troche jak z nauka latania.Zaczynasz z duzym bagazem szczescia i kompletnym brakiem doswiadczenia.
Caly patent polega na tym zeby zanim skonczy sie szczescie zdobyc doswiadczenie.
Moje to troche ponad 1 mln km, po drogach Europy, Azji i Afryki.
Nic tez tak nie uczy respektu do maszyny i praw fizyki, jak dobry gong. Potem stajesz sie rozwazniejszy, a pociag do motoryzacyjnej adrenaliny mocno spada.
Jezeli nie wiesz o czym mowie, jezdzij ostroznie bo moze Cie to spotkac.
Najbardziej zalosni sa zas kierowcy jezdzacy "slalomem". Oszolomieni moca swoich pojazdow, zwalniajacy i przyspieszajacy bez grama wyobrazni. Na kilometr widac wowczas ze klient jest zielony jak listek ktorego wstydzi sie nalepic na tylnej szybie. Syndrom kierowcy malucha co dostal od mamy honde.
Szybko jezdzic jest latwo (choc czasem krotko ;) ) , sztuka jest jezdzic plynnie!

Osobiscie zadko zapinam pasy. Nie dla jakiejs wznioslej idei, tudziez czego innego.Po prostu ze zwyklej ignorancji.
Od pasazerow rowniez tego nie wymagam ale tylko do chwili az o to poprosze.
Jezeli o to prosze, tak ma byc!
Sa przypadki kiedy brak zapietych pasow ratowal zycie. Sa to jednak przypadki marginalne. Zeby zaistnialy wymagaja albo niezwyklego szczescia, albo nadprzyrodzonego refleksu. Wszystkie zas tycza sie tylko uderzenia w bok, ktore ciezko przewidziec, a tym bardziej sie na nie przygotowac.
Sam zapinam zadko i nie interesuje mnie ze poduszka moze zlamac mi kark. jezeli jade z kims, moim obowiazkiem jest zapewnic mu na tyle bezpieczna jazde, gdzie jezeli dojdzie do otwarcia poduszki lepiej jest ten kark zlamac niz zyc ze swiadomoscia smierci pasazera. Oczywiscie nie mam na mysli samochodu w ktorym poduszka otwiera sie od uderzenia torebka w zderzak :)
Pamietac jednak nalezy o tym, co wiekszosc pasazerow/kierowcow w autach osobowych bagatelizuje. Mianowicie przy silnym uderzeniu z przodu, pasazer ktory nie zapial pasow na tylnym siedzeniu, najprawdopodobniej zabije pasazera lub kierowce siedzacego przed nim. :(
Zaleceniem dla mlodych kierowcow ( mysle ze to Ci ponizej 100tys/km i 25 lat lacznie) jest, zawsze zapinac pasy, zawsze trzymac obie rece na kierownicy i przedewszystkim MYSLEC. Ci barziej doswiadczeni niech sami decyduja o losie swoim i swoich pasazerow :666

Szerokosci ;)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 08:17 
Offline
Weteran
Weteran

Dołączył(a): poniedziałek, 28 lipca 2003, 00:00
Posty: 1203
Lokalizacja: warszawqa
Ciekawe przypadki to kierowcy L-R ( ale nie nowych RR i D- III :) ) Wkurzeni, że nie mogą toczyć się szybciej i od czasu do czasu przyspieszyć pouczają jakim to pięknie i nadobnie toczyć się jest wolno, płynnie niczym Biebrza - mała uwaga - ta rzeka "bierze" zakręty ostrzej, bo L-Rem nie da się np. zawrócić na dwukierunkowej ulicy). I te 100 tys km ? toż to lata spędzone za kółkiem przy tej prędkości i przy okazji gwarantowane skrzywienie kręgosłupa
Ostentacyjnie nie zapinają pasów , bo po co, skoro ich maszyna przetrwa wszystko, szczególnie bliskie spotkanie ze znienawidzonym przedstawicielem płaskaczy.

:666
111
ps. jeżdżę koparką


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 08:18 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): poniedziałek, 7 maja 2007, 15:41
Posty: 499
Lokalizacja: Kobyłka
witam, :)
Szary Wilk napisał(a):
Najbardziej żałośni są zaś kierowcy jeżdżący "slalomem". Oszołomieni mocą swoich pojazdów, zwalniający i przyspieszający bez grama wyobraźni. Na kilometr widać wówczas ze klient jest zielony jak listek którego wstydzi się nalepić na tylnej szybie. Syndrom kierowcy malucha co dostał od mamy honde.
Szybko jeździć jest łatwo (choć czasem krotko ;) ) , sztuka jest jeździć płynnie!
:)
Hmmmm idę kupić zielony listek,:D jeżdżę slalomem, ale gdy odcinek 23 km z domu do pracy mam pokonywać w 2h to wybieram to pierwsze. Co do zagrożeń wynikających z takiej jazdy, to uważam że większe zagrożenie sprawiają kierowcy nie obliczalni i nie wiedzący czego właściwie chcą. Co do hondy to miałem (i kupiłem ją sam) ale byłem zmuszony sprzedać :(. Mój przebieg to ok. 80k rocznie po różnych trasach. Co do pasów hmmm w mieście nie zapinam - uważam że jest to absurdalne, na trasie zapinam zawsze. Znam jednak przypadki kiedy kierowcy przeżyli wypadki tylko dla tego iż nie byli przypięci, ale tak jak napisał Szary to margines.
pozdrawiam, szerokości i przyczepności :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 11:29 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): niedziela, 12 października 2003, 02:31
Posty: 1150
Lokalizacja: Warszawa / Betlahem / Amman
Taak, Trzy Jedynki. Najgorsi sa rowniez kierowcy teoretycy. chcieliby jechac a musza chodzic. :D
P.S.Gratuluje zdobytej umiejetnosci dosiadania szpadla :)
Onyks, nic sie nie martw, zielony listek juz Ci kupilem :) Mysle ze Warkon dorzuci sie do kosztow :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 13:19 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): poniedziałek, 9 października 2006, 09:49
Posty: 241
Lokalizacja: Krzeszowice
Onyx, a nie lepiej przebieżka czy rowerek? Tempo to samo albo lepsze, a jaka krzepa ;)
Odnośnie pasów - prowadziłem kiedyś dyskusję z kolesiem, który przekonywał, że pasy należy mocno dociągnąć i "zablokować" poprzez szarpnięcie. Próbowałem tego - przyznaję, że dość wygodne - można odciążyć nieco mięśnie kręgosłupa w czasie jazdy i korpus jest stabilny w trakcie gwałtowniejszych manewrów. Pytanie tylko o bezpieczeństwo - on twierdził że jest to superbezpieczne; ja pytałem co z napinaczami - czy nie połamią żeber? Czy ktoś w was ma wiarygodne wiadomości na ten temat?
Zdrav!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 13:24 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): środa, 25 stycznia 2006, 19:49
Posty: 717
Ja uważam, że są dwie główne przyczyny wypadków na drodze i nie zalicza się do nich ani prędkość, ani doświadczenie, ani łamanie przepisów.

Pierwsza przyczyna to zwyczajne niezrozumienie o co chodzi w zasadach ruchu. Znać przepisy to jedno, a rozumieć ich sens i ten sens stosować w praktyce to drugie. Przykłady?
- włączanie migacza w monecie kiedy kierowca zaczyna skręcać. Wystarczy się chwilę zastanowić. Po co jest migacz? Żeby sygnalizować skręt? Po co go sygnalizować? Żeby uprzedzić innych uczestników ruchu w chęci wykonania manewru.
Jaki jest więc sens włączania migacza, kiedy ja już widzę, że samochód skręca? Żaden. Przynajmniej 70% kierowców bez względu na wiek (często są to kierowcy z 30 letnim i dłuższym stażem za kierownicą) jakich widzę na ulicach warszawy mogłaby w ogóle przestać używać migaczy.
Stoję na światłach, zaraz za nimi jest ulica poprzeczna. Przede mną samochód. Też stoi. Nagle światła się zmieniają, a on włącza migacz i czeka, aż z naprzeciwka zrobi się wolne, aby mógł skręcić. A ja stoję za nim, a za mną 15 innych samochodów. Gdyby włączył migacz wcześniej, to zwyczajnie mógłbym zmienić pas zawczasu.

I z tego wynika większość problemów na drodze. Kierowcy nie rozumieją, że swoimi poczynaniami utrudniają życie innym. Zwyczajnie o tym nie myślą. Czemu kierowca wyprzedza samochód, który staną przed pasami, aby przepuścić pieszych? Nie dlatego, że jest lekkomyślny i ma nadzieję, że mu się uda, tylko dlatego, że nie pomyślał, że szybciej idący pieszy może mu wejść prosto pod koła i będzie miał człowieka na sumieniu.
Albo sytuacja odwrotna, czemu kierowca nagle hamuje, aby przepuścić pieszych, chociaż nie pomyślał czy inne samochody jadące zanim również wyhamują w morką pogodę?
Niektóre przepisy można naginać lub łamać, ale trzeba rozumieć czemu właśnie można w tej sytuacji. Czemu to jest bezpieczne a w innej sytuacji by nie było. Myślenie to podstawa.

Jeżeli ja wykonam jakiś manewr, który później okazuje się nieprzemyślany, to znaczy widzę, że nie wszystko miałem pod kontrolą, że nie przemyślałem tego wcześniej, to ciarki przechodzą mi po plecach na myśl o czarnym scenariuszu i automatycznie zapamiętuję taką sytuację i nigdy nie robię tak ponownie. Ale jak ktoś w ogóle nie myśli nad tym co robi, do czasu aż się rozwali, to jak tu się spodziewać jakiejś nauki, progresu? Takie doświadczenie, to żadne doświadczenie i może być stary kierowca, a głupi i tylko przez szczęście nigdy wcześniej nie miał wypadku.


Druga kwestia, to zbyt rygorystyczne ograniczenia, które przyzwyczaiły nas do tego by je łamać oraz brak konsekwencji w ich ustawianiu. Przykład?
Jest droga dwupasmowa, jest znak, że roboty drogowe, że droga zwęża się z 2 do 1 pasu ruchu. Jest też tablica z ograniczeniem prędkości do 40 km/h. Ponieważ jeden pas jest wystarczający, nie ma robotników w bezpośrednim sąsiedztwie czynnego pasu ruchu, wszyscy jadą bez zmian 100 km/h przekraczając prędkość ponad dwukrotnie!
Podobnie na zakręcie, nagle robi się ograniczenie do 50 km/h, ale wszyscy jadą nie zwalniając poniżej 100, bo pogoda słoneczna, dobra widoczność, a żaden współczesny samochód nie miał by problemu z pokonaniem tego samego zakrętu z prędkością ok 130 km/h.

I tak wygląda 19 na 20 znaków na polskich drogach, aż nagle ten 20 znak jest adekwatny do sytuacji i mimo, że wcześniejsze ograniczenie było 120 km/h a nowe jest 40 km/h to faktycznie, jazda szybciej niż te 40 jest już cholernie niebezpieczna, ale kierowca, który jest przyzwyczajony, że na ograniczenia trzeba brać dużą poprawkę, jedzie co najmniej 70-80 km/h i mamy wypadek. Tak to działa, jak warunkujemy kierowców, że większość ograniczeń prędkości można łamać i nie reprezentują one faktycznej sytuacji na drodze, to czego możemy się spodziewać?

Wypadki nie biorą się z prędkości, bo w czasie wypadku, każda prędkość jest za duża. Lepiej byłoby bez wypadku. Nie biorą się też z braku doświadczenia, bo co nam po doświadczeniu, jeśli ktoś wymusza na ans pierwszeństwo, wyskakując pod koła.

Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku, trafnej oceny własnych możliwości, zdawania sobie sprawy z konsekwencji i przede wszystkim rozumienia, kiedy przepisy mogę nagiąć, a kiedy to jest absolutnie niedopuszczalne.
Zdarza mi się wyprzedzać na podwójnej linii, ale wtedy kiedy mam dobrą widoczność i mam pewność, że nic mi nie wyjedzie. Nie zdarza mi się nigdy, wyprzedzać kiedy nie wiem co mnie czeka, nawet jak linia jest przerywana.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 16:24 
Offline
Major
Major

Dołączył(a): niedziela, 3 grudnia 2006, 17:47
Posty: 449
Lokalizacja: WhiteStok
http://www.youtube.com/watch?v=B8ciXYeX ... re=related

droga na Augustów, takie rzeczy zdarzają sie dosyć często. Sam nie raz ratowałem sie przed takimi debilami poboczem.
pozdrawaim


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: KIEROWCY???
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 21:31 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): niedziela, 1 kwietnia 2007, 18:29
Posty: 1798
i tu masz rację, gdy był bym policjantem, karałbym gówniaży nie miłosiernie za bezmyślną i brawurową jazdę, pierd... nych kierowców tirów-dlaczego? bo gnoje myślą że im większy tym silniejszy i szybszy wulgaryzm, dlaczego tak piszę??? bo byłem świadkiem jak taki grisza wulgaryzm potężny wojskowy samochód w drobny mak ( bo się gnojowi przysnęło podczas jazdy bo terminy gonią), nie żałuję tych skórwysynów jak giną-to pewnie na własne życzenie
żałuję tylko ich rodziców
żałuję rodziców którzy stracili swoje dzieci przez tych gnoi (film mocno do mnie trafił)
Polska jest krajem gdzie olewa się prawo
śmierć za śmierć, publicznie bym rozstrzeliwał gnoi za bezmyślną tragedię na wzór Chin na stadionach ( choć Chiny to zły przykład)
żal tych pseudo kierowców w ogóle do mnie nie trafia
co z tego, skoro dziecko nie żyje, skarb każdego rodzica, zabiłbym gnoja


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 21:37 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): poniedziałek, 9 października 2006, 09:49
Posty: 241
Lokalizacja: Krzeszowice
Heh, kilka grzeszków naraz:
- wyprzedzanie na dzidę
- przyspieszanie wyprzedzanego
- wyprzedzany nie zsunął sie na bok
Klasyczne dwa buce. W takich wypadkach zwalniam i daję sie wyprzedzić - zgodnie z zasadą, że ped... lepiej mieć na oku, a nie na d...
Zdrav!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 22 maja 2009, 21:38 
Offline
Starszy Szeregowy
Starszy Szeregowy

Dołączył(a): niedziela, 10 lutego 2008, 18:37
Posty: 16
http://www.kazdy-moze-przegrac.pl/

:666 :666 :666 :666 :666 :666


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 23 maja 2009, 04:09 
Offline
Starszy Szeregowy
Starszy Szeregowy

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 19:31
Posty: 15
Jeb.... pociąg, normalnie bym zdążył.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 23 maja 2009, 12:19 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): poniedziałek, 17 stycznia 2005, 10:47
Posty: 865
Lokalizacja: Kraków/Toruń
Powiem, ze film mnie przytloczyl... nawet nie pwoiem pociekly mi lzy. Teraz jak jade mam w glowie widok tej zaplakanej dziewczyny.... a w myslach, ze to moze byc Inez... noga z gazu, 20 razy rzogladam sie jak wyprzedzam, jak wyjezdzam nawet jak jestem na pierszenstwie. Noga z gazu a jak ktos trabi to miedzy narodowy znak pokoju i jak mu sie spieszy to niech wyprzedza. Mam zbyt wiele do stracenia. Warto jechac wolniej byc 30 minu spuzniony niz umierac z swaidomoscia zaplakanej rodziny i wywrwanego serca drugiej polowki.

Z reszta wiem jak to jest trzymac umierajacego przyjaciela na rekach po wypadku. ;-( [*] [*] [*] [*]

A skoro mowa o totalnej glupocie:

http://www.youtube.com/watch?v=qdQzmjYG ... re=related


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 23 maja 2009, 18:03 
Offline
Starszy Szeregowy
Starszy Szeregowy

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 19:31
Posty: 15
Witam, ja mając 18lat i jadąc podobnie jak w ww filmiku miałem wypadek. Szczęśliwie nic mi i innym się nie stało ale przez jakiś czas miałem uraz i bałem się wsiadać do samochodów. moim zdaniem nie ważne co powiemy czy jakie zakazy wprowadzimy młodzi zawsze będą szybko jeździć ale ludzie starsi co mają dzieci, zony nie dbają oto. Bo tak naprawdę to ilu z tych co odeszli przed tym jak wsiadło do auta pomyślało do moja ostatnia droga a może się uda i przeżyję......



A druga sprawa to DROGI moim zdaniem gdybyśmy mieli więcej autostrad i dróg z odcinkami gdzie można byłoby się wyprzedzić nie byłoby tylu wypadków bo kto by miał ochotę jechać szybciej to by bezpiecznie wyprzedził wolniejszych (tiry,traktory,taczki)i fruuu.

pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL