Skalarrr napisał(a):
Co jeszcze mnie uderzyło?
"System angielski tak - ale zmodyfikowany."
"Państwo nie odkupuje, a zabiera."
Jakie to polskie..
Może i polskie, ale... sprawa nie jest tak banalnie prosta. W UK, gdzie działa Portable Antiquities Scheme oraz system wykupywania istotnych znalezisk, po kilku latach okazało się, że brakuje pieniędzy na wykupywanie najważniejszych odkryć. I pomijam trafienia wyjątkowe (
www.staffordshirehoard.org.uk; ), ale dziesiątki tysięcy monet i ozdób spowodowały, że kasa przeznaczona na ten cel została pusta. I zdarzyło się to nad Tamizą, gdzie pieniędzy nie brakuje. A teraz puśćmy wodze fantazji i przenieśmy ten obrazek nad Wisłę...
Trudno mi to ocenić, ale pomyślcie jaki musiałby być roczny budżet instytucji, która skupywałaby znaleziska. Trzeba wziąć pod uwagę nie tylko pieniądze na sam wykup ale i całą logistykę - serwery, portal, admini, rzeczoznawcy, sekretarki, konserwacja, opracowania, publikacje, itp, itd. Ja stawiam +- 10 milionów pln. W budżecie całego państwa, to niby kropla ale pokażcie mi polityka, który przeznaczy takie pieniądze na znaleziska, a nie na przysłowiowe pielęgniarki czy górników... Oczywiście są pewne rozwiązania (znowu made in UK) ale ich wprowadzenie znowu wymagałoby odwagi polityków. Nad Tamizą rozwiązano to w ten sposób, że na wykup znalezisk przeznaczono część zysków z loterii (Heritage Lottery Found). U nas zyski z totolotka szły przed pewien czas na pewną uczelnię w mieście Mikołaja Kopernika...
Ale wracając do znalezisk. Mimo najszczerszych chęci nie wyobrażam sobie, żeby w najbliższych latach znalazły się pieniądze na ich wykupywanie. Tym bardziej, że państwo nie zrezygnowało i pewnie nie zrezygnuje z prawa własności 'do wszystkiego co jest w ziemi' (to właśnie ten zapis jest przecież główną przeszkodą do legalnych poszukiwań - wielu z was zdobyło przecież pozwolenia i legalnie chodzi po polach z wykrywaczem, tyle że wszystko trzeba zwrócić).
Tak więc biorąc pod uwagę wszystkie czynniki (pieniądze, politykę, prawo, mentalność) modyfikacja "Państwo nie odkupuje, a zabiera." polegała by na tym, że Państwo rezygnowałoby z prawa własności do boratynek, staśków, łusek i innych bardzo popularnych 'odpadów cywilizacyjnych'. Zatrzymywałoby natomiast znaleziska 'ważne'. Ale to chyba nie problem, skoro
silver79 napisał(a):
my Panowie i Panie, wybraliśmy tą pasję z czystej miłości do niej, z fascynacji - nie dla pieniędzy i pozycji społecznej.
;)
Wiadomo, byłoby pięknie, gdyby w Pl było jak w UK, ale dzielą nas nie tylko setki kilometrów i kanał, ale i pieniądze, kultura i mentalność. Dlatego też nie wierzę w proste skopiowanie wzorca brytyjskiego na nasze potrzeby.
Poza tym - nie od razu Kraków zbudowano. Przypomnijcie sobie sytuację i nastroje sprzed 5-10 lat. Od tamtej pory dużo się zmieniło. Oczywiście nie wszystko idzie w dobrym kierunku (vide NC, Bytów czy nagonki policyjne za 3 pogniecione łuski i zardzewiały bagnet), ale niektórzy konserwatorzy zaczynają wydawać poszukiwaczom pozwolenia, wielu z was współpracuje z archeologami, a minister właśnie powiedział w radiu, że warto się zastanowić nad wprowadzeniem 'zmodyfikowanego modelu brytyjskiego'.
A żeby to się udało - PR, PR i jeszcze raz PR. Idzie zima, tak więc zamiast na pole to do telewizji, radia i gazet!
Pzdr,
IJ
Skalarrr napisał(a):
Jakiekolwiek spory z archeologami trzeba odsunąć na bok w trakcie takiej dyskusji, tylko mądre argumenty, a nie rzucanie błotem, mogą uratować Środowisko Kopaczy i opinie o nim.
:piwo :piwo :piwo [B]