|
Taaaa, Dario w sumie (niestety) ma rację. Świadomość wartości domniemanego zabytku w Polsce jest porażajaca. Zbieram w ogóle starocie (meble, stare radia, etc.) i często niestety miały miejsce dziwne rozmowy z potencjalnymi sprzedawcami tych "artefaktów": widzę np. u gościa biurko - taki eklektyk z pretensjami do secesji (okres - dwudziestolecie miedzywojenne). W meblu dziur po koładkach milion, połowę detali brakuje, blat porozsychany, po politurze zostało wspomnienie i piękna biel pleśni, po szufladzie wspomnienie, toczone nogi stoczył czas, wilgoć i robale. Z litości (dla mebla) mogłem to wziąć..
Gdyby robotę zlecić u przeciętnego stolarza zajmujacego się starociami to spokojnie trzy patole do wywalenia. Sam to potrafię zrobić i wiem ile z tym jest pieprzenia. A dorabianie elementów typu drzwi czy szuflady (o snycerce nie wspomnę) to w ogóle szkoda gadać.... trzeba to lubić.
Rozmowa jest następująca: mogę dać stówę, no ewentualnie dwie - mówię ja. Gdzie, panie! Przecież to zabytek, po prababci pamiątka. Z Wilna przywędrowało to biurko - on do mnie - No, poważnie, daj pan dwa tysiące i będzie OK. :que :que :que - ja. No dobra - nie nalegam dłużej, bo szkoda gadania. Zobaczysz pan, oddam do antykwariatu i zarobię - odgraża się potencjalny sprzedawca. Za dwa tygodnie telefon: Hm, tego... to jak? Weźmie pan to biurko - gada słuchawka. Wie pan, nie bardzo. Za duzo roboty - mówię ja. Panie daj pan chociaż na flaszkę i bierz je pan - gada słuchawka. Nie, nie - zmądrzałem od ostatniej wizyty.
I takich spotkań miałem w życiu pełno. Dodam, że nie handluję starociami. Mam do nich po prostu sentyment.
Znajomy, który zajmuje się renowacją potwierdza, że to standard (bo już myśałem, że to ja na frajera wyglądam). Byle gówno mające znamiona czegoś starszego, w tragicznym stanie jest postrzegane przez Polaków jako źródło poważnego potencjalnego dochodu. Nie przypuszczam aby persony na wikcie ministrialnym miały inne podejście. Dlatego może zdażyć się tak, że po przekazaniu tylko boratynek cała Polska poczyta nas jako grabieżców tak wspaniałych i cennych skarbów.
Chyba faktycznie - warto ich zasypać zróżnicowanymi znajdami, zdecydowanie wielokulturowymi :)
Cała akcja mi się podoba i uważam, że grzechem byłoby nie zrealizować jej. Nawet jeśli nie przyniesie to pożądanych skutków, to chociaż szum będzie. Niech pewni ludzie mają świadomość niezadowolenia sporej grupy ludzi.
|