Lipek napisał(a):
Ja raczej podpadam pod kategorię średniozaawansowaną :) Przygodę z szukaniem zacząłem ok. 2003r., ale najpierw do dyspozycji miałem tylko szpadel. Pamiętam, ile sprzętu można było wykopać na pałę na Helu lub Sobieszewie - skrzynki na ammo 8,8cm (z łuskami w środku), wszelkiego rodzaju skrzynki na granaty, amunicję i inne cuda, gaśnice niemieckie w farbie (do dziś żałuję, ze żadnej nie zabrałem) itp. A teraz? Szkoda gadać :)
Potem kupiłem swój pierwszy wykrywacz - VLF Pionier ze stajni p. Wieczorka (PEN Elektronik). Na militarce miałem nawet niezłe efekty.
Fajnie jest sobie powspominać, ale zobaczycie, co będzie za kilka lat. Z rozrzewnieniem będziemy wspominać czasy, gdy z jednego wypadu przynosiło się do domu po 20 boratynek albo łusek do Mausera
:) Niestety, fanty nie odrastają, a poszukiwaczy coraz więcej. Choć trafiają się jeszcze nieruszane miejsca.
Poza tym zawsze pozostaje zagranica, szczególnie ta na Wschodzie :1
Lipek, normalnie łezka w oku się kręci, bo też zaczynałem jakoś na przełomie lat 2002/3 na tych samych terenach i faktycznie Stogi, Sobieszewo czy Hel były fantów pełne, w ziemiankach czy transzejach kopać można było bez wykrywacza, na czuja, a jak ktoś miał PI to go plecy bolały od ciągłego schylania się i kopania. Czasami taktyka była taka, że jedna osoba z wykrywaczem chodziła, a 2-3 z saperkami kopały tam gdzie on wskazał, sygnałów tyle że i tak nie nadążały. Ostatniej jesieni wybrałem się na Sobieszewo, jakoś tak na 6-7 godzin, i stwierdzam, ze tam jest po prostu pusto, nawet śmieci już się nie ciągnie, żadnych puszek po konserwach, tubek po pastach, pfenisiów czy naboi do Mausera, ziemianki absolutnie wszystkie rozkopane, i w ogóle krajobraz jak po ostrzale artyleryjskim, albo usiana kraterami powierzchnia Merkurego. Kiedyś człowiek się wkurzał że takie śmieci kopał, a teraz ich najnormalniej na świecie brak, albo lezą sobie porzucone pod drzewami.