Celt napisał(a):
Śmietnik stoi na zewnątrz posesji i każdy może do niego zaglądać i zabierać co sobie chce. Skoro coś tam powędrowało, to znaczy że nikomu nie było potrzebne. Inna sprawa jest z elementami metalowymi na nasypach kolejowych. To, że coś jest na nasypie nie oznacza że każdy kto to znajdzie jest juz jego właścicielem.
Mylisz się, bo zarówno to co jest w śmietniku, jak i to gdzieś tam sobie leży w ziemi, do kogoś tam prawnie należy. Śmieci są własnością służb oczyszczania miasta, a ten złom pokolejowy teoretycznie jest własnością PKP. Ale PKP tego złomu nie zmagazynowało w rowach przy torach kolejowych, tylko go tam porzuciło, czyli analogia do śmietnika jest prawidłowa. Druga sprawa - umiesz odpowiedzieć, ile metrów od podstawy nasypu kończy się własność PKP? Dwa, trzy, a może zero metrów, bo tylko nasyp wraz z torowiskiem jest własnością PKP? A jeśli las bezpośrednio przylega do torów, co niejednokrotnie ma miejsce, to taki złom leżący w lesie jest już własnością Lasów Państwowych, czy PKP? A co jeśli las jest prywatny i dajmy na to jest to mój las, to złom w nim porzucony jest moją własnością czy PKP? Jak widzisz (a może i nie widzisz, bo starasz się tego nie dostrzec) to nie są takie proste i jednoznaczne sprawy.
Nie umiesz rozgraniczyć dwóch kwestii, kradzieży elementów torowisk spełniających swą istotną funkcję, od przywłaszczenia sobie elementów przez właściciela porzuconych. Do tego dochodzą względy racjonalne, takie jak to, że lepiej jest, aby złomiarz wyciągnął ze śmietnika puszkę, albo to że lepiej, aby ktoś odzyskał dla polskiej gospodarki paręset kilo zardzwiałej porzuconej stali, abyśmy nie musieli importować surowca spoza kraju. I sąd jeśli nie skarze tych ludzi to nie dlatego że jest bezsilny, tylko dlatego, że jest to bezzasadne.
Tak poza tym nie bronię złodziei, a wręcz jestem im przeciwny, umiem jednak rozróżnić kradzież wpływającą w wysokim stopniu na szkodę właściciela ( w przypadku PKP wpływającą na bezpieczeństwo w ruchu publicznym), od przywłaszczenia mienia bez szkody dla właściciela (bo właściciel to coś świadomie porzucił lub nawet nie wiedział że to coś ma, w przypadku przedsiębiorstwa - nie ma tego w ewidencji środków trwałych).
Zresztą skończmy temat złomiarzy, uczepiłeś się tych nieszczęsnych złomiarzy żeby postawić ich na równi z poszukiwaczami, czytaj - uczynić z poszukiwaczy złodziei. Lubisz uogólniać i naginać jednostkowe przypadki do pasującej Tobie tezy. Niechby 95 na 100 złomiarzy zbierało bez szkody dla kogokolwiek niepotrzebny nikomu złom, a 95 poszukiwaczy działało zgodnie z prawem i wytycznymi WKZ, to dla Ciebie zawsze tych pięciu z każdej grupy to będą złodzieje rzutujący na wizerunek całej grupy. To jeśli 5 policjantów na 100 okrada własną instytucję albo bierze w łapę, to wszyscy policjanci są złodziejami i łapówkarzami? Absurd, taki sam jak Twoje wywody w tym temacie. Jak dla mnie koniec dyskusji, z osobami posługującymi się umysłem o konsystencji betonu nie ma co rozmawiać.