|
Sprawa pewnie ,,rozwojowa" jak zwykle. Tez zaskakuje mnie dziwna ,,zbieżność" wizji lokalnej wraz z ,,przypadkowym namierzeniem" dwóch osób. Toć to prawie zakrawa na cud, no chyba że miejscówka była skopywana bardzo intensywnie i ktoś się na niej kręcił przez cały czas, najlepiej na zmianę ;) Nie wierze w zbiegi okoliczności, zwłaszcza tego typu. Wizja lokalna? Chyba, ze dotyczyła rozkopywanego stanowiska archeologicznego, a zatrzymany gość miał wskazać gdzie chodził, co zmieniało by kwalifikację czynu, to można zrozumieć od biedy. W TV zawsze oglądałem wizje lokalne z morderstw ale nigdy z potencjalnych wykroczeń. Pewnie sprawa jest bardziej skomplikowana i oprócz poprawiania statystyki i problemów osób przyłapanych sprawa ma drugie dno. Albo konserwator miał doniesienia, albo policja w związku z jakąś akcja dotyczącą broni prowadzi jakieś zatrzymania i przeszukania. Nie uwierzę, że policja wkracza do kogoś na podstawie doniesień że ktoś chodzi z wykrywaczem. Bo gdyby tak było to każdy spośród znakomitej większości wypowiadających się tutaj miałby taką wizytę. No ale to SF. Zawsze jest albo handelek jakimś świństwem zakazanym, albo uprzejmy donos z podaniem konkretów, albo własna głupota łażenia po stanowiskach, tudzież wpieprzanie się chłopu na zasiane pole. Działania prasy w porozumieniu z policją są często działaniem uważanym za policję za ,,prewencyjne" bo lepiej nastraszyć i obwieścić to w prasie niż nic nie robić. I sobie czekać, przestraszeni ludzie często spontanicznie rezygnują z hobby, zwłaszcza jak usłyszą, że za wykopanie paru łusek grozi 8 lat więzienia :D statystyka poprawiona, w tym okresie w wielu resortach jest rozpatrywanie wniosków o nagrody na koniec roku itp. działania tak właśnie wyglądają. Trudno tez od policji oczekiwać że w pobłażliwy sposób zacznie się wypowiadać o poszukiwaczach, pomimo tego iż wielu policjantów a może i większość patrzy na to hobby z sympatią. Wyobraźcie sobie jak by wyglądała reakcja, gdyby pan policjant powiedział na antenie że ,, złapano poszukiwacza a przy nim parę monet co może być zagrożone grzywną powiedzmy od 100 złotych i konfiskatą znalezisk a nawet w skrajnym przypadku gdyby rozkopał stanowisko karą więzienia w zawieszeniu i konfiskatą wykrywacza- efekt prewencyjny żaden a tak to zazwyczaj wygląda w rzeczywistości. Rozgadałem się, ale fakt faktem, że według mnie złapany za handel jakąś bronią albo elementami poszukiwacz, nie przez przypadek razem z policją znalazł się w miejscu gdzie ktoś właśnie kopał. Może należałoby zapytać czy aby się nie znali? A może się wcześniej umówili w tym miejscu? - nikogo nie oskarżam i obym się mylił, ale cała ta sprawa jest jest niespójna taka dziwna trochę.
|